Jasny gwint przeglądam właśnie ogłoszenia o pracę w moim rodzinnym k--------u i nie nadaje się na niemal żadne stanowisko bo trza mieć prawo jazdy czy albo to jakaś fizyczna tyrka, a jest ich z 10 do wyboru(potężna ilość) Życie na wypizdowiu brzmi jak wyrok, właściwie życie poza Warszawą nie ma żadnego sensu, serio współczuję jak ktoś jest skazany na prowincję, w takich miejscach powinien być zakaz płodzenia dzieci
@PIAN--A_A--KTYWNA: dlatego ja wyjechalem do duzego miasta. Na prowincji najlepiej to albo "zawód syn" lokalnego władcy Januszexu albo własny biznes, czy choćby mały biznesik (handel internetowy, handel autami, jakie mały e-comerce itp.). Praca w urzędzie/spółce państwowej tam tylko dla "swoich".... Niestety, ja zostałem "zmuszony" do emigracji zarobkowej, jak 70% mojego rocznika
Życie na wypizdowiu brzmi jak wyrok, właściwie życie poza Warszawą nie ma żadnego sensu, serio współczuję jak ktoś jest skazany na prowincję, w takich miejscach powinien być zakaz płodzenia dzieci
Co sądzicie? Też tak