23 - regeneracja na trekingu po okolicznych ścieżkach i lasach 70 - krótka trasa zaplanowana z okolic Toru Kielce, całość z wiatrem, więc poszło dosyć sprawnie i szybko :)
Trochę zbierania kwadratów, tlenik, jazdy po lasach ze znajomymi, wrzucam ostatnie dwa tygodnie kręcenia. Pogoda jeszcze pozwala jeździć, więc staram się to wykorzystać, a później pewnie jaskinia wytopu :)
Wycieczki z ostatnich dwóch tygodni. Powrót z urlopu + przeziębienie w poprzednim tygodniu nie zachęcały do kręcenia, ale coś tam końcem tygodnia udało się objechać. Trochę zdobywania nowych kwadratów, kilka spokojnych leśnych wycieczek ze znajomymi :)
Trochę zaległych treningów oraz wycieczek z kuzynem, który przyjechał w odwiedziny. Wczoraj również odbyłem wodowanie butów w, wydawałoby się, płytkim strumyku, który przecinał drogę. Niestety okazał się trochę głębszy niż myślałem, a pedałować trzeba było :D
Mam problem ze swoim chińskim pasem do mierzenia tętna magene H64. Przy większym wysiłku (np interwały) pomiar potrafi się zatrzymać na wskazaniu na jakiś czas (np 175bpm na jedna minutę) co jest dosyć irytujące, gdy jest to jedyna metoda pomiaru wkładanego wysiłku. Gdzieś kiedyś wyczytałem w internecie, że można moczyć pasek oraz nakładać żel do EKG (ja łącze obie metody), ale nie jest to niestety perfekcyjne rozwiązanie i czasami działa, a czasami tak jak dzisiaj niestety coś tam przerywa. Przy luźnych jazdach w tlenie pas działa dobrze, jedynie przy mocniejszych jednostkach coś szwankuje.
Spotkał się ktoś kiedyś z czymś takim? Zastanawiam się czy przypadkiem nie jest on uszkodzony (lub sam pas) bo z tego co pamiętam to od zawsze z mniejszą lub większą intensywnością coś takiego się działo. Ewentualnie może moje metodologia co do używania pasa jest nieprawidłowa lub to moja klatka piersiowa jest popsuta ( ͡°͜ʖ
@adrk7: Bump, zakupiłem nowy pasek, ale niestety odczyty z chińskiej pastylki nadal były poza moimi oczekiwaniami, więc zakupiłem nowy pas HR w decathlonie (dual). Teraz działa wszystko jak należy, a stary chiński czujnik prawdopodobnie był uszkodzony od nowości lub popsuł się po czasie :)
Stówka z soboty ze zbierania kwadratów na północ. Dużo fajnych, ubitych leśnych ścieżek po których lepiej się jeździło niż po niektórych, pamiętających jeszcze poprzedni wiek dróg asfaltowych. Niebieski powiększony o 1 do rozmiaru 25 kratek oraz przebita bariera 1000 czerwonych kratek. Reszta to rege jazdy oraz treningi wokół komina.
62 - trochę tlenu i odblokowywanie kwadratów na południe, 41, 32 - treningi, 101 - kolejna setka i zbieranie kwadratów na wschód. Dużo ujebów, dużo leśnych ścieżek (to akurat na plus, bo drzewa dawały ulgę od upałów), dużo piachu aż momentami musiałem prowadzić rower, ale również mnóstwo super terenów i widoków :). Niestety ominąłem jeden kwadrat, ale myślę że nie będzie to problem na ten moment. Niebieski powiększony o 1.
3 treningi, jedna jazda regeneracyjna bo beton w nogach oraz tlen po kwadraty i nadal beton w nogach. Wiekszość trasy z wiatrem w plecy, więc nie było tak źle :)
Trasy z poprzedniego tygodnia. Nowa życiówka w postaci 150km zaliczona. Zaplanowana trasa miała ok 115km, ale dobrze się kręciło i noga podawała, więc dorzuciłem trochę kilometrów extra :). Niebieski kwadrat powiększony o 1.
3x trening + trochę tlenu w pogoni za kwadratami na północny zachód od domu. Po 50km trasy, wmordewind i kilkunastu kilometrach ujebów połączonych z sypkim piachem (bo jakby inaczej, kwadraty nie leżą przy pięknych asfaltowych drogach) wracam z wiatrem wiejącym w plecy oraz pięknym (no prawie), równym asfaltem. Oczywiście nie na długo, bo dzięki mojemu sprytnemu zaplanowaniu trasy trafiłem na skrót drogi przez las z jeszcze większymi u-----i. Ehh czego to się nie robi dla kwadratów :D
Sobotnia regeneracyjno-emerycka jazda z kolegami. Ze strat to kapeć w tylnym kole pod koniec jazdy (wbił się kawałek szkła na kształt szpikulca, ok 1mm szerokości w najszerszym punkcie), ekspresowa wymiana dętki w lekkim deszczu; gleba i stłuczone kolano u znajomego oraz cała noga w smarze u drugiego znajomego od dobrze nasmarowanego łańcucha :D.
Na zdjęciu nowy odcinek autostrady A1 omijający Częstochowę.
Zj#$ałem trochę sprawę z wymianą łańcucha w swoim tribanie rc500 i kaseta nie przyjęła nowego. Kilka dni temu go wymieniłem na nowego KMC x9, niestety nie przetestowałem go, bo byłem święcie przekonany, że wszystko będzie ok, a wczoraj podczas przejażdżki z kolegami okazało się, że przeskakuje na 4,5,6,7 oraz 8 biegu (czyli na tych, na których najczęściej jeżdżę). Dzisiaj sprawdziłem przymiarem i wchodzi lekko 1.0, więc kaseta raczej śmietnik (z korbą nic się nie działo).
Teraz pytanie, jaką kasetę zakupić? W tribanie montowane są MICROSHIFT CS-H092 o rozpiętości 11-32. Chciałbym zakupić coś lepszego (ale nie za miliony $$$ ( ͡°͜ʖ͡°)), zachowując obecną ilość zębów (bo noga jednak nie podaje tak dobrze, a w terenie często mi się zdarza używać 32). Na forum rowerowym znalazłem kasetę SHIMANO CS HG400-9 (na allegro ok 200zł, a z postów z 2k19 wynika że 60zł ( ͡°ʖ̯͡°)), będzie ona odpowiednia i wytrzymała? Po wymianie będę stosować rotację 3 łańcuchów + smarowanie woskiem. Ewentualnie czy
@adrk7: Luźny łańcuch bardziej toleruje rozregulowany napęd więc jak założyłeś nowy i sztywny łańcuch sprawdź i wyreguluj tylną przerzutkę. Jak się nie uda można myśleć i nowej kasecie. Przy okazji sprawdź jak linki pracują w pancerzach. ( ͡°͜ʖ͡°)
108 - Pierwsza moja wycieczka z dwóch różnych punktów oddalonych od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. Start z Piotrkowa Trybunalskiego (gdzie akurat miałem podwózkę samochodem razem z tatą, który akurat tam jechał). Następnie niebieskim szlakiem pieszo/rowerowym o dumnej nazwie "Szlak rzeki Pilicy", który kończy się w miejscowości Krzętów. Ogólnie trasa to była ciężka przeprawa dla mnie, zaczynając od braku należytej rozgrzewki zaraz po rozpoczęciu jazdy (tylko danie w palnik co skutkowało dosyć wysokim tętnem przez całość trasy oraz ogólnym brakiem sił), użądleniem jakiegoś owada w nogę, kilku gleb na piasku spowodowanych niewypięciem z pedałów, ulatniającym się powietrzem z przedniego koła na 60km do końca (mikro dziurka no boku opony), ciągłej jazdy pod wiatr (a jakby inaczej, super planowanie) oraz końcem zapasów wody na +- 30km do celu (brak otwartych sklepów w mijanych wioskach, choć tu mogłem sam zawinić bo dokładnie nie sprawdziłem na mapie, a tylko wypatrywałem po drodze). Wróciłem styrany psychicznie i fizycznie, ale chęci nadal nie brakuje. Teraz przynajmniej wiem jakich błędów już starać się unikać, więc myślę, że będzie tylko lepiej :).
Regeneracja i tlen po jurze na trekingu.
#rowerowyrownik
Skrypt | Statystyki
źródło: comment_1636316000195LCQYtfHeYf2wNCwlBxB.jpg
Pobierz