Mirki doradźcie co mam zrobić :( Z dnia na dzień czuję się coraz gorzej, depresja i fobia spoleczna się poglebia. Kontakty z ludzmi mnie przerazaja, czuje niewyobrazalny stres jakby mnie ktoś chciał zamordować albo jakby mnie skazali na karę śmierci. Kazda moja wypowiedź analizuję po czym zazwyczaj stwierdzam, że to nie mam sensu i milczę. Moj nastrój jest bardzo zmienny np potrafię cieszyc się, że zaraz sobie zagram w fajna grę by po chwili czuć niewyobrażalny smutek, niechęć i konczy się na tym, że leze na lozku i nic nie robie. Szczegolnie trudne sa poranki, budze sie i czuje nicosc, czasami strach, poczucie ze nic nie ma sensu.
Zawsze przed wyjsciem z domu sprawdzam czy ktos nie stoi na korytarzu, przechodzac obok ludzi pelno mysli, czy dobrze ide, czy wygladam jak debil, czy sie garbie, co powiedza itd… Z psem wychodzę na dlugie spacery wczesnie rano zeby unikac ludzi. Kiedy już jestem w towarzystwie próbuje panicznie wymyślić cokolwiek żeby tylko uniknąć niezręcznej ciszy.
@eliblue: @Mescuda: W Anglii dodatkowym problemem jest to, że bardzo boję się, że czegoś nie zrozumiem nawet w niezbyt wymagającej sytuacji. Najgorzej jest jak już zapytam o powtórzenie i dalej nie rozumiem to udaje czasami wychodzą z tego żenujące sytuacje. Mój partner jest Anglikiem i często proszę go żeby za mnie poszedł np na pocztę mimo, że język nie byłby dla mnie problemem.
Jeżeli poznam kogoś bardzo dobrze to nie stresuje się tak bardzo przed taka osoba. Mimo to nie jestem wstanie być w 100% swobodny jak przed samym sobą. Są pewne rzeczy których nie zrobię nawet przy moim chłopaku.
Jak oglądam np film gdzie np rodzic mówi do dziecka kocham cię, przytula go to czuje się dziwnie, tak jakby to był dla mnie jakiś dyskomfort. Takie sytuacje wydają mi się abstrakcyjne. Nie potrafiłbym powiedzieć
Mirki doradźcie co mam zrobić :( Z dnia na dzień czuję się coraz gorzej, depresja i fobia spoleczna się poglebia. Kontakty z ludzmi mnie przerazaja, czuje niewyobrazalny stres jakby mnie ktoś chciał zamordować albo jakby mnie skazali na karę śmierci. Kazda moja wypowiedź analizuję po czym zazwyczaj stwierdzam, że to nie mam sensu i milczę. Moj nastrój jest bardzo zmienny np potrafię cieszyc się, że zaraz sobie zagram w fajna grę by po chwili czuć niewyobrażalny smutek, niechęć i konczy się na tym, że leze na lozku i nic nie robie. Szczegolnie trudne sa poranki, budze sie i czuje nicosc, czasami strach, poczucie ze nic nie ma sensu.
Zawsze przed wyjsciem z domu sprawdzam czy ktos nie stoi na korytarzu, przechodzac obok ludzi pelno mysli, czy dobrze ide, czy wygladam jak debil, czy sie garbie, co powiedza itd… Z psem wychodzę na dlugie spacery wczesnie rano zeby unikac ludzi. Kiedy już jestem w towarzystwie próbuje panicznie wymyślić cokolwiek żeby tylko uniknąć niezręcznej ciszy.
Kiedys
W Anglii dodatkowym problemem jest to, że bardzo boję się, że czegoś nie zrozumiem nawet w niezbyt wymagającej sytuacji. Najgorzej jest jak już zapytam o powtórzenie i dalej nie rozumiem to udaje czasami wychodzą z tego żenujące sytuacje. Mój partner jest Anglikiem i często proszę go żeby za mnie poszedł np na pocztę mimo, że język nie byłby dla mnie problemem.
Jeżeli poznam kogoś bardzo dobrze to nie stresuje się tak bardzo przed taka osoba. Mimo to nie jestem wstanie być w 100% swobodny jak przed samym sobą. Są pewne rzeczy których nie zrobię nawet przy moim chłopaku.
Jak oglądam np film gdzie np rodzic mówi do dziecka kocham cię, przytula go to czuje się dziwnie, tak jakby to był dla mnie jakiś dyskomfort. Takie sytuacje wydają mi się abstrakcyjne. Nie potrafiłbym powiedzieć