Przegryw. Pół nocy pisałem tekst, który miał wywołać falę komentarzy, poparcie i klepanie po ramieniu. Zaangażowałem kumpla fotografa, żeby nie zarzucono mi robienia zdjęć kotem. Myślałem, że heheszkuję, a chyba po prostu byłem śmieszny (nie mylić z zabawny). Przekupiłem nawet kota dodatkową porcją wielbienia i karmienia, żeby super pozował. Nic z tego, chyba będę musiał porzucić marzenia o własnej działalności w branży rozrywkowej i wrócić do korpo życia. Przynajmniej przez chwilę czułem