Czemu operacje ratujące życie kosztują miliony? Skoro doszliśmy już do tego, że nie jest nam obojętne jak ktoś umiera obok na ulicy, to może wypadałoby pozwolenia na skonanie na szpitalnym łóżku nie uzależniać od tego czy komuś uda się uzbierać astronomiczną kwotę, której normalnie przez 20 lat pracy by nie zarobił. Ja wiem, że specjalistyczne badania i praca specjalistów generują wielkie koszty, ale czy nie można jakoś tego zmniejszyć? Koniec końców to

kontik

