Premier Tusk właśnie doszurał nowego dna. Miałam nadzieję że zachowa choć trochę klasy, pogratuluje wygranemu i powie coś o nadziei na pracę ponad podziałami dla dobra nas wszystkich. No i się nie doczekałam. Gratulacje ledwo przeszły mu przez gardło a zaraz po tym wspomniał o "planie awaryjnym" jawnie sugerując że rząd jest w stanie obejść prezydenta i zamierza to zrobić. Czuję niesmak, bo to zaprzecza temu jak rząd powinien działać. Nie możemy

Rayslo
