Znajoma pracuje w jakiejś kancelarii komorniczej, w której pracuje komornik - typowy ##!$%@?.
Pewnego dnia jedzie do jakiejś "biednej" rodziny, wchodzi do mieszkania i pierwsze co widzi - małego chłopca grającego na playstation. Od razu z szyderczym uśmiechem rzuca do niego:
Impreza u koleżanki. Wszyscy świetnie się bawią, każdy piwo w ręce, ludzie rozsiani po całej chacie - normalna domówka. Podchodzi do mnie ziomek z karyną mówiąc że ta nie wierzy że byłem za gimbazy kucem i poka fotę jakąś i w ogóle. Ja podchmielony myślę sobie "a co tam, Karyna 7/10, wydaje się spoko, niech się dziewcze pośmieje". Przypominam sobie że siostra wrzuciła za dawnych lat taką fotografię na nasząklasę. Znając jej
Jak jeden kolega żyrandol wieszał. - historia prawdziwa w relacji jego żony.
Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża, by kupić abażur z kryształów (to, co wisi z lampami na suficie, baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy).
Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur na skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba nowy zakup opić). Siedliśmy przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego męża: "a może powiesimy od razu ten abażur?" No i mąż albo z powodu koniaku, albo widząc moje szczęście, zgodził się.
Pewnego dnia jedzie do jakiejś "biednej" rodziny, wchodzi do mieszkania i pierwsze co widzi - małego chłopca grającego na playstation. Od razu z szyderczym uśmiechem rzuca do niego:
#coolstory #truestory #heheszki