pamiętam jak po obejrzeniu pierwszego odcinka pierwszego sezonu The Grand Tour cieszyłem się, że chłopaki wrócili i mają się dobrze teraz, po obejrzeniu pierwszego odcinka drugiego sezonu odczuwam najgorsze z uczuć - obojętność
no bo co, jeżdżą (co niektórzy nawet się rozbijają) furami za miliony, bawią się za miliony, zapraszają gości za miliony, oglądalność pewnie też pójdzie w miliony... ale nie ma w tym spontaniczności za grosz, elementu zaskoczenia
teraz, po obejrzeniu pierwszego odcinka drugiego sezonu odczuwam najgorsze z uczuć - obojętność
no bo co, jeżdżą (co niektórzy nawet się rozbijają) furami za miliony, bawią się za miliony, zapraszają gości za miliony, oglądalność pewnie też pójdzie w miliony... ale nie ma w tym spontaniczności za grosz, elementu zaskoczenia
o ile mam oczywiście świadomość że