Błądząc ostatnio w odmętach internetu, natknęłam się na wspaniałą akcję promującą czytelnictwo: „Czytać – tak! Ale: jak?”. Od razu przywiodła mi ona na myśl książkę, którą ostatnio miałam przyjemność przestudiować: „Nauka czytania przez zabawę” Jackie Silberg. W mojej głowie natychmiastowo zrodziła się myśl, by wypromować i jedno i drugie, stąd też pomysł na ów artykuł. Całość pozwolę sobie okrasić własnymi doświadczeniami. Dodać muszę, iż nie mam wykształcenia ni pedagogicznego, ni logopedycznego (ani
Inny pomysł: narysować na karce trzy kółeczka i do nich, odpowiednio, wstawiać guziczki w to miejsce, gdzie słyszymy uzgodnioną literkę. Przykład: umawiamy się na literkę „S”. Mówię (wyraźnie, z przesadą wręcz, naciskając na daną literę): „sok” (guziczek powinien trafić w kółeczko pierwsze), „sos” (zapełniamy pierwszą i ostatnią dziureczkę), „osa” (naturalnie środkowa).
Własne imię to przeważnie pierwszy wyraz, które dziecko opanuje w trudnej sztuce pisania. Zabawa z własnym imieniem sprawia też dziecku wielką frajdę (wystarczy spojrzeć na reakcję, gdy w jakiś znany wierszyk czy piosenkę wpleciemy imię dziecka – np.: Na Igorka z popielnika iskiereczka mruga, Panie Borysie, rano wstań…)
Zachęcajmy dziecko do śmiałego przedstawiania się imieniem.
Poprośmy
Maria Kowalska
Zajmuje się dzieckiem. W chwili obecnej jestem gospodynią domową
Własne imię to przeważnie pierwszy wyraz, które dziecko opanuje w trudnej sztuce pisania. Zabawa z własnym imieniem sprawia też dziecku wielką frajdę (wystarczy spojrzeć na reakcję, gdy w jakiś znany wierszyk czy piosenkę wpleciemy imię dziecka – np.: Na Igorka z popielnika iskiereczka mruga, Panie Borysie, rano wstań…)
Zachęcajmy dziecko do śmiałego przedstawiania się imieniem.
Poprośmy