Tymczasem na Górnośląskiej 9/11 m 32...Jacek jak zwykle wbiegł po schodach na 7 piętro, zdjął z ulgą szalik, zakaszlał i wreszcie wszedł do mieszkania. Przywitał go smutny wzrok Cioci, która z wyrzutem i wysiłkiem wymamrotała Jacku, miałeś być o 16...czekałam. Ciociu, co ciocia. Nie mogłem. Są bardziej potrzebujący niż Ciocia. Ciocia popatrzy przez okno, przecież Ciocia widzi ten namiot, tam mieszkają menele, to są oczywiscie pijacy, ludzie nie rokują ale Ciocia wie
500 bez jednej osoby, gwoli ścisłości :)