Prawie łysy, ubrany w ciemne i obdarte szaty mężczyzna w sile wieku siedział na skale przy brzegu. Powili zbliżający się wieczór sprowadzał do portu rybaków. Pomagający im synowie i kobiety mijali zastanego w siedzącej pozie człowieka bez słowa. Nikt z nim nie rozmawiał, większość nie darzyła szacunkiem tego co robił. Otrząsając się na chwilę ze stanu zamyślenia zmierzył wyciągniętą ręką odległość księżyca od tafli wody. Księżyc był w pełni i bił w
Prawie łysy, ubrany w ciemne i obdarte szaty mężczyzna w sile wieku siedział na skale przy brzegu. Powili zbliżający się wieczór sprowadzał do portu rybaków. Pomagający im synowie i kobiety mijali zastanego w siedzącej pozie człowieka bez słowa. Nikt z nim nie rozmawiał, większość nie darzyła szacunkiem tego co robił.
Otrząsając się na chwilę ze stanu zamyślenia zmierzył wyciągniętą ręką odległość księżyca od tafli wody. Księżyc był w pełni i bił w