Wiecie co, długo na mojej bucket list znajdowała się dłuższa wycieczka po przynajmniej kilku miastach USA. Kraj ten mienił mi się niegdyś jako mityczna kraina innej rasy. Rasy Panów. Raj. Rozumiecie - za dzieciaka bawiąc się na szarych blokowiskach z dziurawymi drogami, w dresach z 4 paskami (też z dziurami), zajadając się okazjonalnie kukuruku i starczipsami, grając na podróbce Nintendo - Pegasusie. Jednocześnie w TV oglądałem Beverly Hills 90210, Słoneczny Patrol i