Boję się że przez branie od 2 lat antydepresantów (paroksetyna kiedyś, obecnie wenlafaksyna) zrobiłem krzywdę swojemu penisowi. Miałem depresje przez to ze różowe mnie nie chcą a teraz nie będą mnie chcieć bo już nie mogą ruchać tak jak kiedyś, chociaż nigdy nie ruchałem.
Kolaboruję z pismem katolickim nie mając nawet kościelnego ślubu, nawet nie będąc bierzmowanym Jakaż perwersja, zawsze zdradzam, w tym szczególnie pozostaję sobie wierny Przelatuję przez te muzea, biblioteki, banki, A one ścian już niemal nie mają Nie warto się skupiać na tych obcych detalach Mam w sobie gorący detal i teraz się muszę znaleźć Przejdziemy przez siebie w lepsze, gorące kraje, Bo istnieją Skoro Ty zaistniałaś Ja już istnieję
Powiedzcie mi po co żyć. Jeżdżę wieczorami rowerem i co widzę to normictwo, wszędzie oskarki ze strzeżonych osiedli deweloperskich, perfekcyjny szkielet i gęsty pędzel na głowie. Na dodatek widok typu karlica 160cm z typem 185+ to już norma, #!$%@?ę to wszystko chciałbym się wypisać z tego teatru wiecznej samotności, walenia konia i upływających lat (22 lvl i już się pogodziłem że nigdy nie zarucham)
#przegryw #depresja