@maxoutday: No niestety sytuacja sprzed chwili dosłownie. Stało się. Koń zwalony. Mam jednak straszne wyrzuty sumienia i jestem na siebie zły, że to się stało. Dało mi to wiele dobrego. Stałem się bardziej otwarty, odważny, pewny siebie. Zauważyłem też, że trądzik na mojej twarzy lekko zniknął (jest tego gówna mniej). Nie zamierzam jak na razie pomimo tego incydentu przerywać. Może była mi ta sytuacja potrzebna, trochę rozjaśniła mi, że nie
Dzisiejszy dzień nie należał do łatwych. Po głowie krążyły mi tylko jedne i te same myśli. Mimo wszystko: Koń nadal niezwalony. :D Jako iż minął pierwszy tydzień challengu to mogę krótko go podsumować. Bywały dni złe ale i te dobre. Dni 1-3 nawet nie zrobiły na mnie wrażenia. Za to w następnych dniach bywało różnie. Zależało to między innymi od zagospodarowania czasu. Jeżeli byłem czymś zajęty, np ćwiczeniem czy graniem na kompie,
@maxoutday: Dzisiaj dzień minął łatwiej niż ten poprzedni. Zajęty graniem na kompie nie myślałem zbytnio o tym. Najgorzej jest wieczorami leżąc już w łóżku gotowy do spania, bo to właśnie wtedy zbliża się czas, kiedy mój organizm tego potrzebuje. Co za tym idzie, w głowie mam milion myśli, typu: ale bym se zwalił. Zauważyłem, że przez powstrzymywanie się mniej jem. Pozdrawiam wszystkich cieplutko i nie poddawajcie się!