tl'dr karyńsko z dzieckiem przemaszerowało po pasach chociaż jechała karetka
Jestem dość spokojną rowerzystką - nie szaleję na mieście. Rower mi służy w mieście do spokojnej przejażdżki lub by dotrzeć z punktu A do punktu B. I mimo, że wiele sytuacji mnie denerwuje to zazwyczaj pomarudzę sobie pod nosem i mi zaraz mija. Ale dziś pewna sytuacja mnie w------a.
Jadę spokojnie w stronę przejścia, z daleka słychać karetkę na sygnale. Dojeżdżam do przejścia:
@elKoyote: Nie wiem, przez chwilę pomyślałam, że przesadzam bo przecież zdążyła przejść, karetka przejechała, nic się nie stało. Ale jak zerknęłam na tych chłopców to było widać po ich minach, że też są zdziwieni.
Pewnie coś tam powiedziałam na głos jak ją mijałam potem, ale już nie pamiętam co, gościówa i tak mnie nie słyszała, wlekła się dalej tym swoim krokiem.
Jestem dość spokojną rowerzystką - nie szaleję na mieście. Rower mi służy w mieście do spokojnej przejażdżki lub by dotrzeć z punktu A do punktu B. I mimo, że wiele sytuacji mnie denerwuje to zazwyczaj pomarudzę sobie pod nosem i mi zaraz mija.
Ale dziś pewna sytuacja mnie w------a.
Jadę spokojnie w stronę przejścia, z daleka słychać karetkę na sygnale. Dojeżdżam do przejścia:
@gram_w_mahjonga: Najgorsze, że to właśnie tacy (pod)ludzie rozmnażają się najchętniej. "Te, grażyna, chono, zrobimy se kolejne 500 zł!"
Pewnie coś tam powiedziałam na głos jak ją mijałam potem, ale już nie pamiętam co, gościówa i tak mnie nie słyszała, wlekła się dalej tym swoim krokiem.