Schodzę klatką na dół żeby wynieść śmieci. Zbliżając się do skrzynek pocztowych mijam faceta - typowy sąsiad z przaśnym wąsem i kubotem na stopie. Stoi z rękoma splecionymi za plecami i lekko pochylony do przodu gapi się w ścianę. Trochę zwalniam, a nawet można by powiedzieć, że się zatrzymuję, bo raz: myślę sobie, że może np. zgubił się albo stracił bazę,
Schodzę klatką na dół żeby wynieść śmieci. Zbliżając się do skrzynek pocztowych mijam faceta - typowy sąsiad z przaśnym wąsem i kubotem na stopie. Stoi z rękoma splecionymi za plecami i lekko pochylony do przodu gapi się w ścianę. Trochę zwalniam, a nawet można by powiedzieć, że się zatrzymuję, bo raz: myślę sobie, że może np. zgubił się albo stracił bazę,