Mikroarnoldy, nadszedł ten moment w którym chcę zerwać się ze "stockowego" białka serwowanego w mojej siłowni (Fitness Authority gdański syf pełen cukru), do tego dołączając BCAA w jakiejś wygodnej formie (na pewno nie 3 razy dziennie bo nie jestem prawilnym mikrokosem od słoi z suplami). Stąd pytanie - czy Iron Horse to dobry wybór? Cenowo przystępnie, BCAA w wygodnej formie i białko ma dwa razy mniej cukru niż FA - czy ktoś poleca, odradza? Z góry dziękuję za odpowiedzi.

http://www.sfd.pl/sklep/Iron_Horse_Supreme_Whey-opis28559.html

http://www.sfd.pl/sklep/Iron_Horse_BCAA_PLUS-opis28513.html

Leń
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Szaft: Ło panie, nie licz nawet węgli czy tłuszczy z WPC... Policz sobie jaką porcję tego WPC będziesz brał.

50 g przykładowo, to jest taka dosyć "ok" porcja.

To nam daje 40 g białka, 3 g węgli i 3,5 g tłuszczy (na przykładzie Łowickiego). 3 g węgli i 3,5 tłuszczy to jest ilość dla organizmu niezauważalna. W sumie to jest 40 kcal z tych dwóch "zanieczyszczeń". A teraz powiedz jakie
  • Odpowiedz
@Szaft: Taki pisałem jakiś czas temu o przebytych białkach: u mnie dobrze wypadło SFD waniliowe, rozpuszczalność 8/10 i smak na 9/10 z zimnym mlekiem, wtedy jeszcze wody nie mieszałem. Hi tec protein 80 o smaku czekolady paskudne zarówno z wodą jak i mlekiem, z bólem zjadłem do końca. Mex matrix 10 waniliowe, rozpuszczalność super, smak jakiś chemiczny, ale działanie ok. Teraz mam IHS supreme whey o smaku kokosa, z zimnym
  • Odpowiedz