Październik.Dwa lata temu. Po tej stronie tęczy jest tylko dobrze. Wszystkie śniące się psie ogony wabią na drugą stronę. Do dzisiaj szklą się oczy na myśl o tym gdzie jest. Beze mnie.
Lipec. Zeszły rok.Uporczywe myśli o śmierci i oto jest. Zabiera zdrowego, młodego. Był i nie ma. Taka karma. Do dziś codziennie szukam w tym sensu. I patrzę jak rozsypuje się życie wszystkich dookoła.
Przedwczoraj. Wieli Piątek. Nie kojarzy mi się
Nic tak nie cieszy jak kinder jajko z parówką w sobotnie późne popołudnie. Wycieram zakatarzony nosek, patrzę jak niebieski zmywa nasz porcelanowy serwis do matcha latte, a nasz ukochany zwierzaczek jeździ na rumbie. Wertuję czasopismo w poszukiwaniu nowego modelu tamponów do wishlisty. Niebieski kupi wracając po swoich zajęciach pilatesu. I chyba zaraz puszczę bąka. Z miłości. Jest idealnie. Znalazłam.

pdk

#addictedtochaos #tylewygrac #logikarozowychpaskow
Poranek. Otwierasz oczy, budzisz się, ale sen zostaje. Pod powiekami uwiera jak piasek. W głowie dalej kłębią się chmury wspomnień, słów, tego co nigdy się nie wydarzy, a przecież było tak blisko, przed chwilą. Tęsknisz, choć nie ma za czym. Chcesz zadzwonić, ale nie ma do kogo. Krążysz od ściany do ściany by wydeptać ścieżkę prosto do jej uszu, by szepnąć jakieś dwa banalne słowa, uśmiechnąć się nad nigdy nie wypitym piwem.
Żółty pies co ma cztery łapy. Zęby ma też cztery tak samo żółte, a w nich coś. To coś jest bardzo ważne. Pies trzyma to mocno w siwym pysku i nawet nie warczy na mnie gdy przechodzę obok mówiąc dobry wieczór. Starsza pani ściskając smycz uśmiecha się. Przepuszcza. Bo przecież ja chodzę szybciej. Obserwuję je po cichu z półpiętra.
Żółty pies idzie na górę. To coś w zębach żółtego psa po cichu
Siedem jest bestii moich

Nie są to bestie straszne ani tysiącgłowe, lecz stokroć są straszniejsze od wielkich straszydeł. (...)

I moje bestie, których jest siedem razy siedem, przechodzą przeze mnie i wychodzą i siadają obok.


Piątek. Granatowe niebo. Ciepłe powietrze, sztuczne światła, zapach papierosów. Pomiędzy kęsem zagrychy a haustem płynnego ognia, zanurzam głowę we wszystkie marzenia. W te rzeczy, które się nie wydarzą. Na chwilę jestem bardzo odważna. Pewna siebie. Świat kreci
Nieważne czy niebieskie oczy czy takie ciemne, z iskierką. Nie lubię kiedy palą, lubię kiedy jedzą mięso i nie boją się wódki. Nie lubię kiedy mają narysowane brwi i usta. Lubię niedoskonałości. Coś co sprawi, ze zapamiętam jej twarz, bo nie wygląda jak kalka. Lubię jej sposób chodzenia, jej szpilki i trampki. Niewyparzony język i to, jak nie przeklina. Kocham kiedy szydzi. Cięta riposta. Poczucie humoru. Treść.
Takie lustro w którym chciałabym