
stal_zemsty
Potwierdzam. W moim kołchozie wcześniej dyrektorem był facet, super gościu, można było z nim pogadać na luzie, pośmieszkować a robota hulała aż miło bo każdy wiedział, że idąc jemu na rękę on się odwdzięczy. Praca zmieniła się w piekło wraz z nadejściem PANI DYREKTOR. Zachowanie jak strażniczka z obozu koncentracyjnego i wcale nie przesadzam... Nie liczy się z nikim, ona wie najlepiej a jej podwładni są śmieciami i debilami, których trzeba traktować
