wjechał potężny gniot, łazi w dwie strony z telefonem, podnieca się tanim winem, które i tak musi rozcieńczyć wodą bo pewnie za drogie, są także gangsterskie fanaberie i milionowe rozliczenia w mózgu mitomana. Zauważyłem, że on wszystko wyolbrzymia, kiedyś zobaczył jakichś turystów to zaczął p-------ć, że to są inwestorzy z Malezji albo na dzisiejszym gniocie fajnym biznesem jest sprzedaż żarcia z auta, "fajny, obwoźny handel", gość ostro odklejony i uwsteczniony świat poszedł

RvN2












