„Scannerman” , część I Podobno nie ma ludzi kompletnie głupich, ani prawdziwych geniuszy. Są tylko mniej, lub bardziej widoczne typy inteligencji. Ktoś lepiej panuje nad sferą uczuć, kto inny nad logiką, jeszcze inny ma rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną, czy słuch muzyczny. Gdyby z elementów psychologii, socjologii, medycyny i antropologii zlepić optymistyczną tezę na temat możliwości człowieka, możnaby rzec, że każdy ma w życiu takie same szanse. Warunkiem tego jest jedynie rozwój tych cech,
W filmie grała trójka aktorów. Jedna kobieta, dwóch mężczyzn. „Akcja” rozgrywała się w salonie, łazience, i w kuchni. Przez pierwsze pół godziny facet siedział na fotelu w salonie i oglądał telewizję. Nagłe zaczął się jakby dusić, bulgotać, by w końcu głośno zapłakać. Ujęciu towarzyszyła przygnębiająca muzyka smyczkowa. Kwadrans retardacji akcji przerwał dzwonek do drzwi. Otworzył szlochając. W progu stała kobieta – łysa, chorobliwie chuda i brzydka. Jak bardzo? Wyjrzyjcie wieczorem przez okno
Komisarz Uglēnbërg i Zemsta Kominiarza. cz. III (ostatnia) - Kiedy zorientował się pan, że pańską własność skradziono? - spróbował raz jeszcze spokojnie Uglēnbërg. - Wczoraj wieczorem! Zostawiłem mój świeżo odebrany z renowacji szapoklak w samochodzie, a dziś, szykując się do mistrzowskiego egzaminu zauważyłem, że zniknął! - I jak rozumiem, oczywiście nie wie pan nic o morderstwie Natalii Boneckiej? - podjął temat Osa. Świńskie oczy kominiarza przestały drżeć, zawisłszy na jednym punkcie w oddali. - Natalka nie
UWAGA: PONIŻSZY TEKST JEST NIEODPOWIEDNI DLA OSÓB PONIŻEJ 18 ROKU ŻYCIA, ORAZ DLA OSÓB WRAŻLIWYCH (Creepypasta)
"Amator"
W filmach i literaturze - choć może częściej w filmach – występują często postaci nie do ruszenia. Królowie życia ustawieni tak, że każdy czuje bolesny paraliż na samą myśl o kontakcie z nimi. Nie ma mowy o wyrządzeniu im jakiejkolwiek szkody, choć zawsze są to s--------y. „On trzęsie całym Miastem!” – mówią ludzie. „Nie masz
Błądzący wzrok Tomasza wędrował wokół pogorzeliska w poszukiwaniu czegokolwiek, co mogłoby stanowić poszlakę, lub choćby marną podpowiedź w sprawie. Zatrzymał się na pręcie, którym technik penetrował zgliszcza. - A to gdzie znalazłeś? – zapytał, wskazując na przedmiot. - Pogrzebacz? Gdzieś tu leżał. A o co chodzi? - Pokaż, to może być nawet narzędzie zbrodni – powiedział Uglēnbërg zakładając rękawiczki.
Przykra historia, która przydarzyła mi się przed dwoma laty, zamieszczam ku przestrodze, trzeba uważać. Wszystko prawda, nie kłamię!
Pojechałem do miasta Krakowa pomimo wakacji, z powodu drobnych kłopotów z indeksem, nieistotne dla historii. Po załatwieniu wspomnianych komplikacji uznałem, że z racji późnej już daty (27 września) i po raz kolejny odrzuconego wniosku o akademik najwyższy jest czas już na rozejrzenie się za jakimś przyzwoitym mieszkaniem na rok akademicki. Wszedłem więc na znaną i
Oświadczam, że wszelka, ewentualna zbieżność osób i faktów jest przypadkowa.
Komisarz Uglēnbërg i Zemsta Kominiarza cz. I Tegoroczny krakowski listopad zdawał się być uczciwą i sowitą rekompensatą za ubiegłą, syberyjską zimę. Temperatura sięgała znośnych trzynastu stopni i już - zdaje się - trzeci dzień z rzędu nie padało. Komisarz Uglēnbërg powoli sunął szeroką, dwupasmową aleją, kąpiąc wysłużone, stare volvo w blasku ostatnich promieni słońca. Od zakończenia sprawy Kamila Torbiela, żadne poważne śledztwo nie zakłóciło