Nasza forma i umiejętności rosną do pewnego momentu. Po iluś tam próbach wzrasta frustracja, pojawia się stres i nasza forma drastycznie spada, dlatego z każdą kolejną próbą idzie nam coraz gorzej. Po przerwie wracamy do wyzwania pełni nowych sił i zdolni do koncentracji, dzięki czemu odnosimy sukces. Miesiąc odstawki to aż nadto, z autopsji wiem, że wystarczy pół godziny aby ochłonąć i przygotować się do następnej próby.
@lolman: Tak zwany "syndrom wkurzenia potęgującego". Umiejętności maleją wraz ze wzrostem wkurzenia. To zaś powoduje wzrost wkurzenia. Zaklęte koło.
Ostatnio doświadczyłem tego gdy odświeżałem sobie drugie Wrota Baldura. Polazłem do siedziby kultu Niewidzącego Oka, tam natknąłem się na te latające kule strzelające promieniami zadającymi masę obrażeń w tempie godnym karabinu maszynowego. W walce z nimi bardzo pomaga tarcza Baldurana, która odbija te cholerne promienie, ale nie miałem dość kasy, by ją
@lolman: Ja tak mam z grą w Black Opsa na multi, pierwsze 5 gier ciosam ostro, ratio na poziomie 20-25 bez problemu. Potem moje staty zaczynaja sie pogarszac bez zadnego powodu
Potwierdzam, sam tego doświadczyłem nie jeden raz podczas grania :) Często próbuję tysiące razy przejść jeden etap/misję, ale po jakieś przerwie - tydzień, miesiąc - przechodzę go za pierwszym razem :)
jest tak dlatego, że po zarzuceniu sprawy problemowej, nasz mózg nadal podświadomie pracuje nad nią bez naszych bezpośrednich stymulacji. tj obsesyjnego myślenia 'jak to do cholery zrobić'. swego czasu, gdy namiętnie grałem w przygodówki typu zorki, mysty itp to wiedząc o tej umiejętności mózgu, często robiłem przerwę, gdy nie mogłem czegoś rozwiązać i zabierałem się za coś innego niż komp. dzień czy dwa później, zagadka sama się rozwiązywała.
Pamiętam jak w Call of Duty 4 Modern Warfare była ostatnia misja w samolocie. Trzeba było zabić terrorystów i uwolnić zakładników, a na najtrudniejszym poziomie było na to wszystko bodajże 60 sekund. Szedłem to tyle razy że na trzecim poziomie trudności udawało mi się to przejść ale na czwartym już nie. Aż pewnego razu z kumplem i bratem przy wódce stwierdziliśmy że spróbujemy przejść tą misję na veteranie, i co kolejkę szło
Nie tylko podczas grania w gry tak jest, również podczas ćwiczenia - sporty, muzyka. Ustala się pewien poziom efektywności po którym nie warto ćwiczyć, by nie osiągnąć efektu odwrotnego. Oczywiście mówimy to czasie poświęconym na ćwiczeniu w ciągu doby ;)
Ja tak miałem jak kiedyś grałem w Call of Duty (jedynka), gdzie była misja na pancerniku "Triptiz" - był taki moment, że za Chiny ludowe nie mogłem go przejść. Nie grałem przez tydzień i za drugim razem już mi się udało.
Komentarze (10)
najlepsze
Dziękuję za uwagę, Wasz konsolowy
Ostatnio doświadczyłem tego gdy odświeżałem sobie drugie Wrota Baldura. Polazłem do siedziby kultu Niewidzącego Oka, tam natknąłem się na te latające kule strzelające promieniami zadającymi masę obrażeń w tempie godnym karabinu maszynowego. W walce z nimi bardzo pomaga tarcza Baldurana, która odbija te cholerne promienie, ale nie miałem dość kasy, by ją