Ostatnie wybieganie w tym roku. Gdyby nie ciągła walka z wiatrem to byłoby bardzo przyjemnie.
Podsumowując rok - szału nie ma, bo ledwo ponad 900km nabiegałem. Z drugiej strony patrząc na to, że biegam od drugiej połowy maja, i to po przerwie 10 miesięcznej kiedy nic nie robiłem (kontuzja), to chyba nie jest aż tak źle. Grunt, że na chwilę obecną wszystko gra i buczy, nogi dobrze współpracują, tak
#sztafeta