Ten wpis może się nie spodobać ludziom, którzy w jakiś sposób polubili moje wcześniejsze przemyślenia. Będzie na pewno trochę głębszych myśli, inaczej, ogólnie bardziej filozoficznie, nie chcę wprowadzać wątków religijnych. Ok, zacznijmy.. Pewnie część z Was kiedyś się zastanawiała, po co to wszystko robimy. Jako dzieciaki jesteśmy gdzieś tam nakłaniani do różnych rzeczy, głównie nauki i raczej nie mamy czasu, ani jeszcze nie jesteśmy w stanie (przynajmniej większa część) samodzielnie myśleć. Po
Dzisiaj będzie trochę o czymś innym - o presji innych (rodziny, znajomych, ogólnie społeczeństwa) na nasze decyzje i zachowania. Na pewno tego doświadczyliście i doświadczacie bardzo często lub nawet codziennie. Ogólnie od dziecka wmawia nam się pewne rzeczy, ponieważ prawdopodobnie były one wmawiane naszym rodzicom/znajomym/społeczeństwu albo ukształtowały się w tamtym czasie i tak są przekazywane dalej, jako pewne 'normy'. Nie chce podawać jeszcze konkretnych przykładów - mam nadzieję, że wiecie o co
@niewaszne: To chyba nie jest tak, ze chca bysmy byli takimi samymi jak oni. Chca bysmy byli lepsi, osiagneli wiecej niz oni. Chca bysmy byli "przedluzeniem" ich niezrealizowanych marzen ambicji i zyciowych aspiracji.
@niewaszne: Nie zgodzę się z tą obawą przed reakcją innych. To znaczy u niektórych, pewnie nawet u znacznej części, jest to główny powód. Ale ja wśród swoich znajomych i rodziny częściej obserwuję takie zachowania wynikające z braku alternatywy. Idą utartymi ścieżkami, bo nie dostrzegają innych. Nie ze względu na strach, ze względu na schematy i utarte ścieżki.
Ten wpis będzie pewnym nawiązaniem do poprzedniego
Mali ludzie (oczywiście nie chodzi tu o wzrost) mają bardzo często wysokie poczucie własnej godności. Jest to oczywiście mechanizm obronny, który pozwala im nie czuć się tak małymi. Dopiero po wielu latach zdają sobie oni sprawę, że jest to ogromny ciężar. Ciągłe myśli typu co będę robił za x lat? co jeśli moje marzenia się nie spełnią? Muszę być dobrze postrzegany przez innych, najlepiej mieć laskę przynajmniej 8/10 albo przynajmniej taką przelecieć, mieć dużo pieniędzy, idealną sylwetkę i przeżyć wiele przygód albo będę nic nie warty. Prawdopodobnie pragniesz tych rzeczy tylko dlatego, że są one ogólnie przyjętym wyznacznikiem sukcesu.
Niestety im bardziej zastanawiasz się nad tymi wszystkimi rzeczami, tym będziesz miał większe problemy z kontaktami z innymi ludźmi. Nie dlatego, że jesteś głupi, a raczej wręcz przeciwnie. Dla większości ludzi szczęściem jest mieć fajny samochód, dużo pieniędzy, ładną dziewczynę/chłopaka itd. Oni nie zastanawiają się nad takimi rzeczami jak Ty.
Miałem napisać trochę wcześniej, ale lepiej późno niż wcale. Założyłem konto :) Pierwsza część jest tutaj
W jaki sposób zmienić myślenie?
Zacznę od według mnie najmocniejszej rzeczy - świadomości tego, że życie kiedyś się skończy i może to nastąpić w dowolnej chwili. Pewnie słyszeliście takie słowa jak - "żyj tak jakby każdy dzień miał być ostatnim". Oczywiście coś w tym jest, ale dla mnie taka świadomość w bardziej stresujących sytuacjach pozwala mieć dosłownie #!$%@?. Automatycznie przestają mieć wtedy znaczenie nasze obawy. Spróbujcie trochę o tym pomyśleć i sami zobaczycie różnice. Można pod to jeszcze podczepić religie i jest to sprawa na całkiem osobny temat, dlatego nie będę się teraz tutaj bardziej rozpisywał.
@niewaszne: dodałabym jeszcze to, że trzeba uświadomić sobie, że i tak kompletnie nie mamy wpływu na to co ktoś sobie o nas pomyśli. ludzie oceniają innych przez pryzmat siebie, własnych doświadczeń, środowiska itd., czegokolwiek byśmy nie zrobili i tak zawsze znajdzie się zarówno ktoś, kto to skrytykuje jak i ktoś, kto to zaaprobuje, nie mamy nad tym żadnej kontroli, więc po co się tym przejmować.
@hyperparadise: nie mogę się do końca z Tobą zgodzić. Istnieje wiele sytuacji, w których mamy wpływ na to co ktoś o nas pomyśli, ale czy zawsze warto starać się na siłę?
Pewnie część z Was kiedyś się zastanawiała, po co to wszystko robimy. Jako dzieciaki jesteśmy gdzieś tam nakłaniani do różnych rzeczy, głównie nauki i raczej nie mamy czasu, ani jeszcze nie jesteśmy w stanie (przynajmniej większa część) samodzielnie myśleć. Po