Kilka wpisów na mikroblogu o napiwkach. Duża część komentujących niesamowicie zbulwersowana. Poczytałem komentarze, bo kolejny raz jestem zdziwiony, czemu ten temat wywołuję jakiekolwiek emocje. Uważam, że dawanie napiwków w restauracjach jest kwestią dobrego wychowania i nie zawsze czymś obowiązkowym. Zawsze powinno się dać napiwek w sytuacji, gdy zostało się standardowo obsłużonym i przede wszystkim ma się środki, które można na to przeznaczyć. Przypuszczam, że sporo osób wychodzi z założenia, że w ich
@erykhart: Jeśli mam być szczery, to sam próbowałem rozkminić o co chodzi w gównoburzy "czy dawać napiwki"... i do dziś jest to dla mnie nierozwikłana tajemnica.
IMO sprawa jest prosta jak drut. Wypłata kelnera wliczona jest w rachunek, z czego wynika bardzo prosty wniosek - napiwek jest totalnie opcjonalny, nie licząc kilku #!$%@? krajów (Włochy i Stany, bodajże), gdzie napiwek jest albo integralną częścią rachunku, albo "tak trzeba bo tak
IMO sprawa jest prosta jak drut. Wypłata kelnera wliczona jest w rachunek, z czego wynika bardzo prosty wniosek - napiwek jest totalnie opcjonalny, nie licząc kilku #!$%@? krajów (Włochy i Stany, bodajże), gdzie napiwek jest albo integralną częścią rachunku, albo "tak trzeba bo tak
Zawiera treści 18+
Ta treść została oznaczona jako materiał kontrowersyjny lub dla dorosłych.