Polski znachor i pseudonaukowiec zarabia miliony. Zyski ukrywa w...

Jerzy Zięba sprzedaje buraki w tabletkach w cenie 95 zł za 9 gramów i trawę za 210 złotych za kilogram. Każe mówić do wody, by ją „strukturyzować” i zniechęca do chodzenia do lekarzy. „Nie idźcie do lekarza, bo wam utną nogę”. Na ludzkiej naiwności i nieszczęściu zarabia miliony.
z- 139
- #
- #
- #
- #
- #
Ja akurat z ciekawości zajrzałam do obu - ani razu Zięba nie mówi, że lekarze są "be", przeciwnie, często pisze, że pomagają. Zdanie z uciętą nogą też wyrwane z kontekstu - chodzi o to, że często lekarze są sprzeczni w decyzjach, nieraz rozkładają ręce. Sama mam wspaniałą przygodę z daremnym lekarzem, przez którego bym już dawno nie żyła. Dobrze, że trafiłam do innego, który po jednej wizycie trafił w punkt (rak). Po operacjach czuwa nade mną 4 lekarzy i co? KAŻDY ma inne zdanie odnośnie chemii - jej rodzaju, albo w ogóle sensu podawania.
W swoich książkach Zięba powołuje się wyłącznie na publikacje medyczne opisując działanie poszczególnych witamin. Serio, można tam znaleźć wiele ciekawych info.
Gadanie do wody? Cóż, temat przesadzony, ale kto nie zapędza się zbyt daleko w swoich rozmysłach?
Jeśli chodzi o same zyski - a niech sobie p.Zięba zarabia. Kalkulując np. witaminę C i tak wychodzi o niebo taniej, niż w aptece. A co do sproszkowanych ekstraktów, to rozumiem, że nikt więcej tego nie produkuje? Ależ błąd, od dawna wiele firm specjalizuje się w tego typu rzeczach, choćby w ch*uj drogi Solgar (dostępny a Aptekach), jak i inne znane firmy od supli - Swanson, Puritans Pride, Trec itd