Wróciłem do domu. Zwierzaki po pierwszym wspólnie spędzonym dniu "samemu" są całe i zdrowe więc moje obawy były nieuzasadnione.
Martwi mnie jednak coś innego. Jestem w domu od ponad 20 minut i jeszcze nigdy (dopóki miałem tylko psa) nie musiałem żadnemu zwierzakowi poświęcać tyle czasu na "przywitanie". Kot chodzi i mruczy, głową zachacza o moją rękę żeby go głaskać a pies siedzi mi na kolanach i muszę go drapać drugą ręką.

Oba