Żadna rewolucja obywatelska nie potrzebuje przywódców. Na jednego człowieka zawsze można znaleźć haki, zastraszyć go, przekupić. Jeden człowiek ponosi wtedy odpowiedzialność za wizerunek całej sprawy. Wystarczy, że coś powie nie tak, źle się zachowa i można zacząć to grillować w partyjnych mediach stawiając znak równości między przywódcą a protestującymi. Pani Lempart jest albo chorą fanatyczką próbującą jednocześnie zrobić jakąś polityczną karierę albo osobą podstawioną przez rządzących. Jedno i drugie jest bardzo złe

Kenneth66















