mam pewien problem z deweloperem. Kupiłem mieszkanie i je wykończyłem. Pod koniec postanowiłem założyć neta i okazało się, że 2 poprowadzone kable Ethernet są uszkodzone, tzn. część żył jest walnięta i kable (kat. 5e wg planów instalacji elektrycznej od dewelopera) nie osiągają więcej niż 100 Mb / s każdy (a powinny do 1 Gb/s). Początkowo deweloper tłumaczył się tym, że kable są pod „telewizję internetową” i ona nie potrzebuje więcej niż 100 Mb / s. Mieszkanie miało wiele usterek (w tym pocięte (inne) kable w ścianach). Na 100% jestem pewien, że usterka nie wynika z mojej winy, tym bardziej, że walnięte są dwa kable w podobny sposób (niesprawne żyły). Zakładam, że po prostu położyli jakieś trefne kable, bo tak taniej, a teraz migają się od odpowiedzialności, bo potencjalny koszt ich wymiany - bo mieszkanie już jest wykończone - może dewelopera trochę kosztować. Jakiś pomysł jak nakłonić dewelopera do naprawy? Albo jak udowodnić, że uszkodzenia nie wynikają z mojej winy (dziwnym trafem nie mieli problemu z naprawą wszystkich innych usterek). Chcę jeszcze zejść do sąsiadów, sprawdzić jak u nich wygląda sprawa z kablami - ale z historii usłyszanej od technika, co zakładał mi neta wynika, że ten problem pojawił się nie tylko u mnie.
Poza tym, co to za bełkot o "zasadzie równego dostępu transmisji min. 100 Mb/s"? Coś takiego jest, czy rzeczywiście to ściema?
@name_is_undefined sprawdzales koncowki czy sa dobrze pozaciskane ? stawiam ze to pewnie ujowy kabel a nie uszkodzona linia. miedziowane badziwie czasami na 10 metrach juz nie daje rady. sprawdz testerem czy sa przejscia na wszytskich parach
@name_is_undefined: coś ściemniają, 5e powinno zapewnić 1Gbps, zresztą możesz udowodnić wadę przewodu testerem o którym mówi @xyz_xyz. Natomiast argumentacja, że po remoncie reklamacji na przewody nie uwzględniają, brzmi przekonująco. Inna sprawa z umocowaniem prawnym tego, może ktoś mądrzejszy podpowie.
mam pewien problem z deweloperem. Kupiłem mieszkanie i je wykończyłem. Pod koniec postanowiłem założyć neta i okazało się, że 2 poprowadzone kable Ethernet są uszkodzone, tzn. część żył jest walnięta i kable (kat. 5e wg planów instalacji elektrycznej od dewelopera) nie osiągają więcej niż 100 Mb / s każdy (a powinny do 1 Gb/s). Początkowo deweloper tłumaczył się tym, że kable są pod „telewizję internetową” i ona nie potrzebuje więcej niż 100 Mb / s. Mieszkanie miało wiele usterek (w tym pocięte (inne) kable w ścianach). Na 100% jestem pewien, że usterka nie wynika z mojej winy, tym bardziej, że walnięte są dwa kable w podobny sposób (niesprawne żyły). Zakładam, że po prostu położyli jakieś trefne kable, bo tak taniej, a teraz migają się od odpowiedzialności, bo potencjalny koszt ich wymiany - bo mieszkanie już jest wykończone - może dewelopera trochę kosztować.
Jakiś pomysł jak nakłonić dewelopera do naprawy? Albo jak udowodnić, że uszkodzenia nie wynikają z mojej winy (dziwnym trafem nie mieli problemu z naprawą wszystkich innych usterek). Chcę jeszcze zejść do sąsiadów, sprawdzić jak u nich wygląda sprawa z kablami - ale z historii usłyszanej od technika, co zakładał mi neta wynika, że ten problem pojawił się nie tylko u mnie.
Poza tym, co to za bełkot o "zasadzie równego dostępu transmisji min. 100 Mb/s"? Coś takiego jest, czy rzeczywiście to ściema?
źródło: Zrzut ekranu 2023-05-8 o 16.38.21
PobierzNatomiast argumentacja, że po remoncie reklamacji na przewody nie uwzględniają, brzmi przekonująco. Inna sprawa z umocowaniem prawnym tego, może ktoś mądrzejszy podpowie.
źródło: 12213_mario-hardkorem
Pobierz