Ale dzisiaj chyba zdenerwowałem jakiegoś młodzieńca. Zamówiłem sobie szamke specjalnie za 145 zł i nie dałem napiwku tylko zapłaciłem 150 zł i grzecznie powiedziałem, "reszty nie trzeba". Niech sobie chłopak Filurka kupi albo Likolaba, a niech ma w te ciepłe dni. Pewnie dobrze zarabia i do tego nie musi na siłownie. Fajnie tak, na rowerze jeździć, tu i tam i do tego zarabiać. Za moich czasów to tak nie było. Do momentu

havocki
