Doszedłem do momentu w życiu gdzie jedyną ucieczką od realnego świata są sny, jedyny moment w, którym czuję umiarkowane szczęście to ten tuż przed odpłynieciem. Chyba z braku jakichkolwiek pozytywnych bodzców w prawdziwym życiu mój mózg postanowil produkować je masowo w snach jako element obronny, często fabularnie są lepsze od filmów z licznymi nagrodami, bywają tak realne, że nie sposób odróżnić je od prawdziwej egzystencji. Gdyby ino istniał sposób, żeby do takiego
Przegrałem życie na własne życzenie. Nigdy nie mieć nic to jeszcze pół biedy, brak swiadomości innego życia nie jest taki straszny jak stan w, którym z szczytu spadasz na sam dół, świadomość tego, że mogło być inaczej, tego stanu nie zrozumie nikt, kto w takiej sytuacji nie był. #przegryw
Przegrałem, przegrałem życie. Dotychczasowy punkt widzenia zaprowadził mnie w ślepy zaułek, droga bez wyjścia. Brak ambicji, a co gorsze brak możliwości dostrzeżenia celu w byciu ambitnym. Przeżyłem wersję demo swojego życia, wszystkiego po trochu, ale nie na tyle żeby czuć się usatysfakcjonowany w jakimkolwiek aspekcie. Motywacja nie istnieje bo nie ma już chyba na świecie niczego co mogło by mnie zmotywować. Zatracam się z dnia na dzień, nic już nie jest w
Odkąd zacząłem wyznawać "filozofię it's over" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie it's over i wszystko staje się prostsze. Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z d--y tak jak kiedyś.
Egzamin? it's over Prezentacja prze dużą grupą nieznajomych ludzi? it's over Wyrzucili z roboty? it's over
Z jednej strony nie chcę mi się już tego ciągnąć, ale z drugiej strony... no własnie, co z drugiej strony? Ile w takim maraźmie można jeszcze trwać. Dodatkowo coraz cięzej złapać mi oddech, jakby coś przygniatało mi płuca, ciekawe z czego to wynika. #przegryw
Przypomniał mi się śmieszny fakt, mianowicie kiedyś poważnie myślałem, że jestem przystojny. Byłęm wręcz przekonany,że wyglądam dobrze i to kwestia czasu aż jakas dziewczyna sama zagada. Najgorsze, że ten okres trwał prawie 20 lat, a skończył się kiedy zobaczyłem siebie na zdjęciu zrobionym przez kogoś. Jeszcze przez jakiś czas oszukiwałem siebie - przecież to zły kadr,aprat nie taki, kwestia perspektywy i tak dalej. Kto jak kto, ale żeby tak samego siebie oszukiwać.
Tak nie może wyglądać prawdziwe życie, a co jeśli #przegryw to wieczny zapętlony wymiar piekła, kara od Boga za poprzednie życie, ale z drugiej strony co musiałbym uczynić,ile nabroić żeby zasłużyc sobie na takie cierpienie.
Moment w,którym przypadkowo wlączasz przedni aparat w telefonie,patrzysz i już nie dostrzegasz tam siebie, łzy powoli wypełniają oczy . Patrzę na ten obraz, ale to już nie jestem ja. Czasami zastanawiam się czy inni to widzą,tę pustkę wypisaną na twarzy, obraz żalu i rozpaczy. Dochodzi do mnie to, że się poddałem, jeszcze jakiś czas temu byłem w stanie udawać, że wszystko jest okej, chyba okłamywałem sam siebie. Zgubiłem się i nie znam
#przegryw
źródło: image_2023-11-17_000123210
Pobierz