Po 12 latach abstynencji uległem nawrotowi i zmagałem się z wewnętrznym chaosem, próbując zrozumieć, dlaczego tak się stało. Wróciły myśli o kontrolowanym piciu i uczucie, że trzeźwość stała się dla mnie ciężarem, choć zawodowo i życiowo przyniosła mi wiele sukcesów. Mimo wsparcia terapeutów i grup, czuję się teraz samotny w tej walce i potrzebuję wyrzucić z siebie te emocje, ale nie chcę obciążać bliskich swoją historią.
@laboratorant: nie ma ludzi idealnych, każdy złamał się lub złamie, ale to od Ciebie zależy czy dasz się ponieść fali, czy jednak powalczysz z tym jeszcze trochę w życiu. Nałóg jest na całe życie niestety, aktywny lub uśpiony. Zacznij robić coś co Cię wciągnie na tyle by o tym nie myśleć parę dni. Potem będzie odrobinę łatwiej już. Pamiętaj o tym co sam wspomniałeś - wtedy kiedy miałeś kontrolę życie
Po 12 latach abstynencji uległem nawrotowi i zmagałem się z wewnętrznym chaosem, próbując zrozumieć, dlaczego tak się stało. Wróciły myśli o kontrolowanym piciu i uczucie, że trzeźwość stała się dla mnie ciężarem, choć zawodowo i życiowo przyniosła mi wiele sukcesów. Mimo wsparcia terapeutów i grup, czuję się teraz samotny w tej walce i potrzebuję wyrzucić z siebie te emocje, ale nie chcę obciążać bliskich swoją historią.