gdzie został użyty tag #goldwykopsays zamiast #shitwykopsays . Wywody niejakiego @comrade to nic więcej jak potok przesądów, które postanowiłem obalić przy pomocy faktów i rozumu. Postarałem się odnieść do każdej kwestii tam zawartej nie przy pomocy czczych historyjek, ale konkretnych, rzeczowych argumentów mających oparcie w konkretnych faktach, które przytaczam. Pozwolę sobie też na końcu zawołać
Miałem napisać jak to wygląda w praktyce, w małej skali. Podam prosty, łopatologiczny wręcz przykład: problem, który był i jest przerabiany na świecie w wielu placówkach handlowych. Dla WalMartu, dane potrzebne do ich analiz mają 2.5 petabajtów i przybywają z liczbą ponad miliona rejestrowanych transakcji na godzinę (http://www.sas.com/content/dam/SAS/en_us/doc/whitepaper1/big-data-meets-big-data-analytics-105777.pdf). To jest skala o której mówimy, że jest już w klasie przeciążeniem danymi, stosuje się w nich specjalne systemy MapReduce i jest to
W efekcie prywatny kapitał płynie tam gdzie jest nadzieja na zysk: jeśli szkoła to elitarna, dla dobrze zarabiających, jeśli ochrona zdrowia to dla młodych, bogatych i niekorzystających ze świadczeń. Jeśli autostrada to tylko na odcinku zajebiście mocno obciążonym ruchem która zwróci się z opłat na bramkach. I tak dalej.
Po pierwsze, kapitał płynie tylko tam gdzie jest nadzieja na zysk? Może i tak, ale czy zawsze musi to być zysk przeliczalny w
Ale nowoczesne rozumienie służby publicznej jest takie: jeśli wybudujemy drogę to pobudzimy wzrost, powstaną przy niej biznesy, centra logistyczne, miejsca pracy, skróci się czas podróży, oszczędzi sie masę paliwa, życia i zdrowia w wypadkach itd itp. i wzrost gospodarczy będzie większy i wpłynie więcej kasy do budżetu. Nie zarobimy bezpośrednio „na bramkach” bo to by się tam nigdy nie zwróciło, ale zarobimy pośrednio.
Moją odpowiedź oddają dobrze te słowa Frederyka Bastiat:
Z edukacją to samo. Biznesu nie interesuje prowadzenie szkół deficytowych gdzieś po małych miastach i wsiach. Bo to się po prostu nie opłaca. Dla biznesmena prowadzącego elitarną szkołę dla bogatych ludzi i zarabiającego na niej dobre pieniądze nie ma znaczenia czy w populacji jest 90% czy 1% analfabetów. Ważne że jego biznes się kręci. Ale dla państwa to już ma kolosalne znaczenie bo gospodarka składająca się z 90% analfabetów będzie wyglądać zgoła
@Cheater: Powinieneś się zapisać na mistrzostwa w szybkim czytaniu. Chociaż po co właściwie? Tam się sprawdza, czy się zrozumiało dany tekst - ty nawet nie próbowałeś. Odpowiedź 0/10 - not an argument.
@Usurper: Napisałem wcześniej - tylko merytoreczyne komentarze. Moja wypowiedź to konkretne argumenty i źródła i tego oczekuję po ludziach chcących ze mną dyskutować. Wyświechtane, głupie odzywki itp mnie absolutnie nie interesują.
to jest z artykułu w którym zaorałem poglądy ustrojowe Janusza Korwin-Mikke:
W którym wydaje ci się, że cokolwiek zaorałeś, tylko wydaje... Póki co to ja przeorałem ciebie i przeoram cię znowu:))
Zarządzanie krajem nie redukuje się do rozwiązania z góry znanego problemu formalnego w rodzaju układu równań matematycznych. Gdyby tak było to do rządzenia nie potrzeba byłoby ludzi. Wystarczyłby komputer przeliczający te równania i optymalizujący wyniki.
Każda decyzja organizacji która ma >1 członka też ma elementy centralnego planowania - to jest truizm. Decyzje rządu nie wynikają z tego że posiada jakąś wiedzę niedostępną innym, tylko tym, że został wybrany w celu realizacji pewnych założeń, których rynek nie zdoła zrealizować.
Nie truizm tylko idiotyzm. "Centralne planowanie" to konkretny termin ekonomiczny związany głównie z doktryną socjalistyczną. Za Wiki:
Gospodarka planowa – system gospodarczy, w którym decyzje dotyczące produkcji
Nie będę odpisywał na komentarze przez dłuższy czas. Może znajdę trochę czasu późnym wieczorem, może trochę jutro. Ogólnie jestem bardzo zajęty, a w poniedziałek jadę na wakacje więc potem też nie będę pisał przez jakiś czas. Jak ktoś jednak rzuci naprawdę jakimś ciekawym argumentem to postaram się odpisać. Cierpliwości.
Jeszcze znajdę na ciebie chwilę, bo wyjątkowo cienko ci idzie i nie zajmie mi to dużo czasu.
Dobrowolność to każda sytuacja w której nie ma groźby więzienia? Serio: LOL. Groźba zwolnienia/braku środków do życia też jest formą przymusu. Tak samo jak kupowanie od monopolisty.
LOL to powinienem ja napisać. Nie może być tak, że lewica sobie wymyśli arbitralne minimum pod hasłami "Internet prawem człowieka", "mieszkanie prawem nie towarem" i każde
Przeglądałem sobie nad ranem tagi na wykopie i trafiłem na taki oto post:
http://www.wykop.pl/wpis/16573165/goldwykopsays-neuropa-gospodarka-ekonomia-comrade-/
gdzie został użyty tag #goldwykopsays zamiast #shitwykopsays . Wywody niejakiego @comrade to nic więcej jak potok przesądów, które postanowiłem obalić przy pomocy faktów i rozumu. Postarałem się odnieść do każdej kwestii tam zawartej nie przy pomocy czczych historyjek, ale konkretnych, rzeczowych argumentów mających oparcie w konkretnych faktach, które przytaczam. Pozwolę sobie też na końcu zawołać
Po pierwsze, kapitał płynie tylko tam gdzie jest nadzieja na zysk? Może i tak, ale czy zawsze musi to być zysk przeliczalny w
Moją odpowiedź oddają dobrze te słowa Frederyka Bastiat:
W którym wydaje ci się, że cokolwiek zaorałeś, tylko wydaje... Póki co to ja przeorałem ciebie i przeoram cię znowu:))
Po pierwsze, ludzkie mózgi
Nie truizm tylko idiotyzm. "Centralne planowanie" to konkretny termin ekonomiczny związany głównie z doktryną socjalistyczną. Za Wiki:
Jeszcze znajdę na ciebie chwilę, bo wyjątkowo cienko ci idzie i nie zajmie mi to dużo czasu.
LOL to powinienem ja napisać. Nie może być tak, że lewica sobie wymyśli arbitralne minimum pod hasłami "Internet prawem człowieka", "mieszkanie prawem nie towarem" i każde