Tak przy okazji piątku przypomniała mi się pewna #coolstory z dzieciństwa. Otóż kiedyś do opakowań ze słonecznikiem wsadzano czarnobiałe sztuczne mini dolary. Takie trochę #gimbynieznajo . Wiadomo, frajda na podwórku była, mimo że to wartości żadnej nie miało. Ale co ja, biedny gówniany anon mogłem wtedy o tym wiedzieć.
Jedynym fastfoodem na osiedlu i na dzielnicy był pojawiający się co jakiś czas pan z mobilną watą cukrową. Koledzy moi, jak to przyjaciele najdrożsi przekonali mnie, że za takiego dolara mogę se coś kupić dobrego. Ja w przyjaźń dziecięcą nieskalanie wierzący poleciałem rozochocony do gościa z watą właśnie i się pytam go ile pyszności za to dostanę. Gościu oburzony, żebym spadał, bo to jest fałszywka przecież.
Mi łzy prawie w oczach stanęły, psiapisele się leją ze mnie jak z fajerwerków na sylwestra, łeb opuszczony, odchodzę powoli. Nagle za sobą słyszę "Eeee.. synek - ho no tu, pokaż tego dolara". Gościu pooglądał go z każdej strony, schował go do kieszeni, po czym ukręcił mi taką wielką kulę waty cukrowej, że mógłbym tym pół przedszkola obdzielić.
@RRybak: kiedyś w kolejce sklepu osiedlowego stały przede mną 2 dziewczynki na oko lvl 6 i chciały kupić sobie po soczku w kartoniku. Rzuciły garść drobnych na ladę, facet liczy i mówi ni chuju, za mało. To mówię, doliczy pan te soczki do mojego rachunku. I tym oto sposobem zakupiłem 6 browarów marki Łomża i soczki w kartoniku sztuk 2 xD ale wdzięczne były i dumny byłem z siebie (
Jedynym fastfoodem na osiedlu i na dzielnicy był pojawiający się co jakiś czas pan z mobilną watą cukrową. Koledzy moi, jak to przyjaciele najdrożsi przekonali mnie, że za takiego dolara mogę se coś kupić dobrego. Ja w przyjaźń dziecięcą nieskalanie wierzący poleciałem rozochocony do gościa z watą właśnie i się pytam go ile pyszności za to dostanę. Gościu oburzony, żebym spadał, bo to jest fałszywka przecież.
Mi łzy prawie w oczach stanęły, psiapisele się leją ze mnie jak z fajerwerków na sylwestra, łeb opuszczony, odchodzę powoli. Nagle za sobą słyszę "Eeee.. synek - ho no tu, pokaż tego dolara". Gościu pooglądał go z każdej strony, schował go do kieszeni, po czym ukręcił mi taką wielką kulę waty cukrowej, że mógłbym tym pół przedszkola obdzielić.
Koledzy