Carcassonne to jedna z najpopularniejszych i najbardziej cenionych gier planszowych. Genialna w swojej prostocie mechanika układania kafelkowej planszy ma w sobie coś uzależniającego. Zauważyli to chyba też twórcy gier. Od wydania oryginalnego Carcassone mechanika ta została bowiem zaimplementowana w wielu różnorodnych i nierzadko odnoszących sukcesy tytułach, ale dzieło Klausa Jürgena Wrede wraz z niezliczonymi dodatkami i samodzielnymi edycjami dla mnie pozostaje niezwyciężonym kafelkowym królem. Dziś zabrałem się za moim zdaniem jedną z
@wacek_1984: W Gorączce Złota zamiast rolników są farmerzy, za których dużo łatwiej się zlicza punkty. Co do wersji elektronicznych polecam komputerową na Steamie (Carcassonne - Tiles & Tactics). Ostatnio pykam czasem z kolegami i bardzo dobrze działa :) Może w trakcie świątecznej wyprzedaży trafi się jakaś przecena. Można też pograć na boardgamearenie. Żeby hostować grę trzeba mieć premium, ale można się za darmo dołączyć do otwartej (https://pl.boardgamearena.com/gamepanel?game=carcassonne).
@trgf: Konkurs czy gra? :) Jeśli pytasz o pierwsze, to wymagania wiekowe są takie same jak te, które należy spełnić żeby założyć konto na YouTube (poniżej 18 lat za zgodą opiekuna).
Jeśli idzie o grę, to na pudełku jest 8+ natomiast myślę, że spokojnie można siąść z młodszymi dziećmi pod warunkiem, że to dorosły będzie zliczać punkty. Taki sześciolatek powinien bez problemu ogarnąć o co chodzi.
@kotos00: Zasady są w gruncie rzeczy bardzo proste. W skrócie: dociągasz kafelek i dokładasz go do planszy, tak, żeby pasował do tych, które już tam są. Jeśli chcesz, możesz postawić na nim ludzika. Jeśli uda ci się zamknąć (tak, żeby nie dało się go dalej rozbudowywać) obszar (górę, tory albo miasto), na którym leży Twój pionek - punktujesz. W opisie filmu podlinkowana jest polska instrukcja.
@botereq U mnie dobrze weszło Carcassone i Niezłe Ziółka - gry, w których nie trzeba nic czytać na kartach, ani zapamiętywać skomplikowanej ikonografii i szybko się je tłumaczy, popierałbym też raczej Dixita niż Tajniaków, bo w pierwszej są obrazki w drugiej tekst. Może ew. Azul i Takenoko by się nadały. Jakbyś chciał obczaić to Niezłe Ziółka recenzowałem tu: https://youtu.be/3OsM53YJDuY Takenoko tu: https://youtu.be/tbw1FNoMnf4
Mam nadzieję, że udało Wam się znaleźć fajne czarnopiatkowe planszówkowe promki. W przerwie zakupowego szaleństwa zapraszam Was zaś na nowy odcinek serii #trzyrazygry w którym wspólnie z GrAlutką i Pawłem z Gram Tadam mówimy o naszym zdaniem najlepszych polskich planszówkach. Muszę Wam przyznać, że było z czego wybierać i walka o podium była zacięta, choć odnośnie do kilku pozycji byliśmy wyjątkowo zgodni. Swoją drogą, skoro Obama podczas swojej pierwszej wizyty
Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale moim zdaniem są takie rzeczy, które do siebie po prostu pasują, niedziela, schabowy i rosół; wino, kobiety i śpiew; albo planszówki i p--o. Chyba w podobny sposób myślał pan Wolfgang Warsch, serwując nam Karczmę pod pękatym kuflem, którą w Polsce wydało G3 - wydawnictwo gier planszowych. Karczma to gra kościana z mechaniką budowania talii, w której gracze wcielić mogą się w gospodarzy tawerny.
@boguslaw-de-cubalibre: :O Widać ile ludzi tyle opinii, choć przyznam, że u mnie napitki nigdy nie stoją na stole, tylko na odrębnych stolikach, bo byłem już świadkiem sytuacji, gdy p--o i planszówki się za bardzo "polubiły" i była katastrofa ;) @William_Adama: Mnie tam po kilku rozgrywkach się jeszcze nie znudziło i powiem nawet, że mam jeszcze kilka pomysłów jak następnym razem zagrać. Dodam jeszcze, że w kolejnych rozgrywkach miałem
@boguslaw-de-cubalibre: to kwestia dobrej logistyki - stół jest do gier, napitki i przekąski stoją osobno, chrupacze i inne zatłuszczacze palców zakazane :P
Po przeczytaniu pierwszych zapowiedzi na temat Robina z Locksley stwierdziłem, że jest to murowany hit. Gra nie dość, że zaprojektowana jest przez Uwe Rosenberga (autora m.in. znanego i cenionego Patchworka czy Agricoli), to jeszcze w interesujący sposób wykorzystuje lubiany przeze mnie motyw legendarnego Robin Hooda. W tej wersji powieści tytułowy Robin z Locksley umiera bowiem podczas wyprawy do Ziemi Świętej, a my wcielamy się w dwójkę jego potomków, którzy wydziedziczeni po śmierci
Pendulum było na moim radarze już od jakiegoś czasu, jednak przyznam, że ze względu na mieszane recenzje pierwszą rozgrywkę dość długo odkładałem na później. Kusiło logo Stonemaier Games szczególnie że to moja pierwsza gra tego wydawnictwa (chwalone Na Skrzydłach i Scythe jeszcze nie wpadły w moje ręce, a Tapestry ciągle czeka na swoją kolej i patrzy na mnie z wyrzutem z regału). Jakby tego było mało jest to też moja pierwsza planszówka
@boguslaw-de-cubalibre: Ani trochę się nie zrażam, bo jakość wydania bardzo dobra i mechanika też ciekawa, ale wiadomo, że nie zawsze wszystko "pyknie" :)
Bohaterowie szturmujący podziemne korytarze w poszukiwaniu kosztowności, to motyw stary jak świat. Zazwyczaj jednak potwory siedzą grzecznie w swoich pieczarach, tylko czekając aż jeden z drugim przyjdzie i zarżnie je wielgachnym mieczem. W grze Brzdęk! Nie drażnij smoka jest inaczej. Owszem, smok strzegący podziemnego skarbu z początku zanurzony jest w głębokim śnie, jeśli jednak nasi dzielni bohaterowie, włamując się do zamkowych komnat, będą zbytnio hałasować, bestia się obudzi, a wtedy wyścig po
Ostatnie nabytki (mimo, że mam ze 2-3 gry w ogóle nie otwarte) xd Pojedynek jest świetny. Odpowiada mi długość rozgrywki, nie jest specjalnie trudna do wyjaśnienia i trzeba przy niej trochę pomyśleć. Gejsze też fajne do pokombinowania i też się nie nudzi po jednej, szybkiej partii. Na jakieś wyjazdy we dwoje to ideolo. Everdell czeka w kolejce. Ale elememty (oprócz drzewa) wyglądają zachęcająco. Konflikt na dwie osoby się nie sprawdza. Jedna karta,
Osadnicy: Narodziny Imperium to karciana gra planszowa, która pierwsze odsłony komputerowej serii The Settlers przypominać może nie tylko estetyką, ale też założeniami rozgrywki. Będziemy tu budować imperium stawiając nowe budowle, rozwijając coraz to bardziej złożone sieci produkcyjne, a także plądrując prowincje przeciwników. Planszowi Osadnicy to jednak tak na prawdę nowa implementacja starszej planszówki planszówki Portalu, czyli utrzymanego w postapokaliptycznych klimatach 51. Stanu. Czy jednak zmiana estetyki wyszła Osadnikom na dobre? Zapraszam
Zastanawialiście #gryplanszowe #grybezpradu z #aliexpress ? Kupiłem kilka różnych i narazie dotarły do mnie Eksplodujace Kotki (jakość ideolo, ale nie z każdym mogę w to zagrać - niektóre karty mają tekst, więc angielski jest przeszkodą), czekam na Splendor, Patchwork i Sushi Go Party.
Za czym jeszcze się można rozglądać? Szukam głównie gier, gdzie a) różnica cenowa z Chin a z Allegro jest znaczna b) jedyny tekst
@mycyly: Najczęściej są to podróbki, często rzeczywiście nieodróżnienia od oryginału. Podobnie ma się to np. w przypadku kart do Magica. Jak dla mnie jakiś sens to ma, jeśli gra jest niedostępna albo bardzo trudno dostępna. Normalnie wolę, żeby mój hajs trafił do wydawcy, choć przyznaję, że raz czy dwa skusiłem się z ciekawości. Tak kupiłem np. Condottiere, którego u nas nie widziałem.
@mycyly: Zasadniczo duża różnica cenowa jest dobrą wskazówką, że mamy do czynienia z podróbką. Często wskazuje na to brak oryginalnego pudełka albo komponenty gorszej jakości np. widziałem, że Splendor często przychodzi z kartonowymi żetonami zamiast plastikowych. Czasem ludzie w komentarzach skarżą się też przy różnych tytułach na wyblakłe kolory. Czasami karty są w innym formacie niż oryginalne (tak chyba np. jest z Dixitem).
Dziś na moim kanale kolejna recenzja polskiej planszówki. Odyseja to rodzinna gra planszowa, która przykuwa uwagę nie tylko świetnymi ilustracjami, ale też ciekawym wykorzystaniem dobrze wszystkim znanej mechaniki - memory. Jeśli jednak sądzicie, że dobrze bawić będą się tu tylko dzieci, to gruuuubo się mylicie. Zainteresowanych klasycznie zapraszam do obejrzenia mojej krótkiej recenzji:
Elekt to taktyczna gra karciana autorstwa Krzysztofa Głośnickiego, która ukazała się dzięki platformie zagramw.to. Akcja Elekta osadzona została w zniszczonym w wyniku okultystycznej apokalipsy, mrocznym świecie stworzonym przez Michała Markowskiego na potrzeby gry systemu RPG Klanarchia. Jeśli jesteście ciekawi, czy warto stanąć do walki o miano nowego Cesarza-elekta strasznego Dominatu Ebionitów, zapraszam do obejrzenia krótkiej recenzji:
@kot_frotka: Grafiki i wykonanie z całą pewnością pierwsza klasa. Grze warto dać szansę i zdjąć ją z "półki wstydu", bo zasady da się bardzo szybko ogarnąć :P
@LucaJune: Z mojej strony trzy propozycje od razu z krótkim materiałem filmowym ode mnie, bo przecież "obraz mówi więcej niż 1000 słów" ;)
1) Seikatsu - bardzo ciekawa abstrakcyjna, relaksująca przestrzenna układanka z ciekawym twistem https://youtu.be/9zXvnn1YY9Y
2) Paryż miasto świateł - nowość od Lacerty, prosta i ładna dwuosobówka - trochę jest tu Patchworka, trochę mechaniki area control https://youtu.be/oV5RflVY_MM
3) Niezłe Ziółka - ciekawa, przyjemna karcianka oparta o mechanikę push your
Robin Hood i szeryf, Mewy oraz Draconium to wydane przez Wydawnictwo Zielona Sowa trzy małe karcianki skierowane przede wszystkim do młodszych graczy. Każda zainteresuje jednak nieco inne grono odbiorców. Jeśli chcielibyście się dowiedzieć o nich czegoś więcej, zapraszam na materiał filmowy:
Jeżeli lubicie ciekawe historie kryminalne, powinniście zainteresować się Sherlockiem, czyli serią małych detektywistycznych gier karcianych od Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
Ze względu na specyfikę gry, ten materiał był dla mnie też pewnym wyzwaniem recenzenckim - ile powiedzieć, żeby nie powiedzieć za dużo i jak pokazać tak, żeby nic nie pokazać. Gry z serii Sherlock mają bowiem to do siebie, że każda z nich stanowi jednorazowe doświadczenie. Jeśli uda nam się już rozwiązać zagadkę,
@Roxi5017: 4 lipca dla nas było najtrudniejsze, ale jeśli mechanika Ci nie podeszła, to pewnie dwie pozostałe części też Cię nie zainteresują - choć historie są zupełnie inne, to mechanicznie działają tak samo. Może ew. warto spróbować w innym gronie.
Mirki jakie #grybezpradu #gryplanszowe polecacie dla 2 osób? Klimat średniowiecze lub fantasy. Jakaś przygoda i ratowanie świata przed złem ewentualnie budowanie zamku, wioski itp. Dotychczasowe doświadczenie grających to Eurobusiness i Makao :)
@Thundax: tak jak mówi @LisiOgonCarcassone świetnie tu pasuje, jak na dwie osoby to może Zamek (dwuosobowa wersja Cracassone - sam nie grałem, ale zbiera bardzo dobre recenzje). 7 cudów pojedynek wskazywany przez @Zaff też powinien spasować.
Póki podróże po świecie pozostają utrudnione, może skusicie się na wycieczkę pisakiem po mapie (kto podobnie bawił się w dzieciństwie?) z grą planszową Boso przez świat autorstwa The Wojciech Cejrowski i Agnieszki Rajczak-Kucińskiej:
@boguslaw-de-cubalibre: Zbieranie zestawów, zarządzanie ręką, ruch z punktu do punktu. Używając międzynarodowych nazw: set collection, hand management, point to point movement. I z powrotem na polski - gra ma charakter wyścigu (musimy odwiedzić punkty na swojej trasie zanim zrobią to przeciwnicy). W swoim ruchu dobieramy karty z nadzieją, że uda nam się zebrać trzy takiej samej kategorii, co pozwoli nam zamienić je za pieniądze; wydajemy monety na ruch między punktami
Witam ekspertów. Szukam gry planszowej dla 2-3 nieco starszych już osób, czyli bez nadmiernie skomplikowanej mechaniki, ale też taką, żeby nie znudziła się zbyt szybko. Splendor, Catan, 7 cudów, wsiąść do pociągu? Help
@sphinxxx: z wymienionych tu przez Ciebie Pandemic będzie najlepszy. Z tytułów, które się już pojawiły w tym wątku popieram zdecydowanie Carcassonne - jedna z moich pierwszych planszówek i gra, do której zawsze chętnie siądę. Wsiąść do pociągu to też dobry pomysł, ale tak jak mówił @entomb - jeśli na dwie osoby to najlepiej Kraje Północy.
Ja mógłbym zaproponować jeszcze: Seikatsu - jeśli szukamy jakiegoś ciekawego i ładnie wydanego abstrakta (na allegro
@sphinxxx: Azul oferuje głębszą i bardziej matematyczną rozgrywkę, ale Seikatsu moim zdaniem jest szybsze, bardziej płynne i jednocześnie bardziej taktyczne. W Seikatsu jest też więcej bezpośredniej negatywnej interakcji i nie jest ona nigdy tak złośliwa jak w Azulu, gdzie można zmusić kogoś do zgarnięcia negatywnych punktów, nic na tym nie zyskując. Obie gry mają proste zasady, obie są abstrakcyjne. Ja chętniej siadam do Seikatsu, moja żona też. Za Azulem przemawia
Mireczki chce zrobić żetony do gry, mam już pdfa z obrazkami ale zastanawiam się jak to wykonać żeby było estetycznie, tanio i ewentualnie najmniej roboty. Na YT znalazłem film na którym gościu drukował swoje żetony na papierze i na to naklejał przezroczyste samoprzylepne krążki (nie znalazłem ich jeszcze, pewnie kwestia znalezienia odpowiedniej terminologii). Znalazłem też coś takiego jak druk naklejek 3d i zastanawiam się czy jakbym je przykleił na zwykłą folie to
źródło: comment_1607246262Z0hrYWPs1EXAhLMoRYcTMl.jpg
PobierzJeśli idzie o grę, to na pudełku jest 8+ natomiast myślę, że spokojnie można siąść z młodszymi dziećmi pod warunkiem, że to dorosły będzie zliczać punkty. Taki sześciolatek powinien bez problemu ogarnąć o co chodzi.