Mało co tak mnie zainteresowało we współczesnej muzyce jak ten p------y zespół. 13 całkowicie różnych albumów w 5 lat, dwóch perkusistów, utwory oparte na mikrotonach, psychedelia, prog, garage rock, od kompletnego podziemia szturmem wdarli się do czołówki największych artystów w Australii. No i ta fantastyczna, oryginalna, p------a i genialna nazwa. King Gizzard and the Lizard Wizard
Komentarz usunięty przez autora