Byłam na spacerze po fajki, bo oczywiście wszystko zamknięte. Mróz, wiatr, śnieg. Ale stojąc na światłach obejrzałam się na taką połać śniegu. Słońce jest dość nisko i tworzy piękne cienie na śniegu, który skrzy się na mrozie. Prawie usłyszałam w słuchawkach:
- Tu Łobuz Dwa, Tu Łobuz Dwa, zalazłem ich! Powtarzam, znalazłem ich!

#gimbynieznajo #feelsy #histeryjka #zima
  • Odpowiedz
Wiem, że lubicie własne treści, więc taka mała histeryjka.

Jak byłam młodsza (11-12 lat) co roku wyjeżdżałam na wakacje do znajomych rodziców na wieś. Sprawa zarąbista, powietrze, jazda na rowerze, koniach, traktorem (!) po lasach, polach, woda ze studni, świeże truskawki, pieczone ziemniaki w polu i w ogóle. Człowiek był szczęśliwy jedząc kaszankę wprost ze sklepu.

Sprawę trochę komplikowała córka znajomych, moja rówieśnica, która... no po prostu była stworzona na mieszkankę wsi, nie żebym coś do mieszkańców wsi miała. Wiecie, budowa, uroda itd. Dziewczyny zwykle witają się przez hej, albo buzi buzi, ona zawsze podawała mi rękę (co dzień), i wykorzystując swoją przewagę ściskała mocno, przez co nie raz i nie piętnaście kucać z bólu musiałam. Poza tym była wpożo i w ogóle fajna kumpela. Tylko to ściskanie.

Tak