Karoń, Mentzen, JKM i równoległe żywoty prawicy, czyli jak prawica nie umie gadać ze sobą.
Lubię potyczki Karonia z innymi konserwami, ponieważ pokazują one dwie circlejerkowe prawice, które kompletnie się nie rozumieją z powodu zupełnie typowych dla siebie usterek myślowych. Karoń reprezentuje pewnego rodzaju genetyczny konserwatyzm, od zawsze antyliberalny, szerzej zaś, antyprogresywny. Patrzy podejrzliwie na wszystkie koncepcje wolności, ale robi to tak desperacko, że marksizm jest dla niego tym samym, czym fallus był dla Freuda. Ci prawicowcy czytają bardzo dużo z różnych półek, ale byle jak i w rezultacie klecą absurdalne teorie jak marksizm kulturowy.
Drugim typem są tzw. konserwatywni-liberałowie. Karoń dyskutuje z nimi i JKM tutaj. Ci dla odmiany niczym pijani płotu chwycą się każdej okazji do paplania o niskich podatkach, przyjmując za nadrzędną jakąś wulgarną, redukcjonistyczną kwestię liberalizmu. Nazywają się, patrząc z historycznej perspektywy (vide Francja, a także USA), nie wiedzieć czemu "wolnościowcami". Notorycznie mylą przymus z przemocą, stawiając tutaj znak równości, co powoduje, że prawdziwi konserwatyści jak Karoń czy Braun uważają ich za zdrajców. Wychowanie konserwatywne, w duchu tzw. prawa naturalnego oraz prawdziwych wartości, jak trzeźwo zauważa Karoń, jest zawsze wychowaniem w przymusie i hierarchii, choć niekoniecznie w przemocy. Po reakcji kolibrów na filmie i w komentarzach widać, że nikt nie uderzył tak celnie tego środowiska jak pan
Lubię potyczki Karonia z innymi konserwami, ponieważ pokazują one dwie circlejerkowe prawice, które kompletnie się nie rozumieją z powodu zupełnie typowych dla siebie usterek myślowych. Karoń reprezentuje pewnego rodzaju genetyczny konserwatyzm, od zawsze antyliberalny, szerzej zaś, antyprogresywny. Patrzy podejrzliwie na wszystkie koncepcje wolności, ale robi to tak desperacko, że marksizm jest dla niego tym samym, czym fallus był dla Freuda. Ci prawicowcy czytają bardzo dużo z różnych półek, ale byle jak i w rezultacie klecą absurdalne teorie jak marksizm kulturowy.
Drugim typem są tzw. konserwatywni-liberałowie. Karoń dyskutuje z nimi i JKM tutaj. Ci dla odmiany niczym pijani płotu chwycą się każdej okazji do paplania o niskich podatkach, przyjmując za nadrzędną jakąś wulgarną, redukcjonistyczną kwestię liberalizmu. Nazywają się, patrząc z historycznej perspektywy (vide Francja, a także USA), nie wiedzieć czemu "wolnościowcami". Notorycznie mylą przymus z przemocą, stawiając tutaj znak równości, co powoduje, że prawdziwi konserwatyści jak Karoń czy Braun uważają ich za zdrajców. Wychowanie konserwatywne, w duchu tzw. prawa naturalnego oraz prawdziwych wartości, jak trzeźwo zauważa Karoń, jest zawsze wychowaniem w przymusie i hierarchii, choć niekoniecznie w przemocy. Po reakcji kolibrów na filmie i w komentarzach widać, że nikt nie uderzył tak celnie tego środowiska jak pan
Musisz kiedyś wysłąć karoniowi maila, zadzwonić do programu na żywo w którym on się udziela, cokolwiek.