Sąd Apelacyjny w Warszawie na wniosek Andrzeja Rzeplińskiego zapytał Sąd Najwyższy o umocowanie prawne Julii Przyłębskiej. Słusznie, bo umocowanie jest żadne - prezydent powołał Przyłębską na prezesa TK bez wymaganej uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK. Ten dokument Przyłębska sfałszowała. Decyzja SN będzie miała znaczenie dla przyszłości państwa prawa.
A dalej:
Profesor Rzepliński złożył zażalenie na decyzję Sądu Okręgowego, ale 11 stycznia nowa „prezes” Trybunału Konstytucyjnego oświadczyła, że wycofuje to zażalenie. I z
@Nahcep: ale nie zawracaj głowy, przecież pisałem w kontekście konkretnej sprawy powołując się na działania sądów powszechnych i ew. SN. Sądy administracyjne są wyposażone zupełnie w inne kompetencje. Nie ma to nic wspólnego z meritum sprawy.
To, że w Polsce nie przeprowadzono skutecznej dekomunizacji na szczeblu państwowym, nie oznacza jeszcze, ze komitety wyborcze partii politycznych są zobowiązane zgłaszać kandydatów wywodzących się z urządów PRL. Natomiast jeżeli taka osoba, rzeczywiście za czasów poprzedniego ustroju wykroczyła poza swoje uprawnienia i działała z korzyścią dla oskarżonego to jeszcze nie oznacza, że czyniła to z nim w porozumieniu, ani, że oskarżony w ogóle o tym wiedział. #polityka
Chciałbym, żeby każdy sprzeciwiający się przyjmowaniu uchodźców/imigrantów podpisał zobowiązanie, że w przypadku wojny zrzeka się prawa do opuszczenia kraju oraz prawa do poszukiwania lepszego miejsca do życia gdziekolwiek za granicą.
@glosnik: takie zobowiązanie byłoby nieważne - zgodnie z art. 52 ust. 2 każdy może swobodnie opuścić terytorium RP; tego prawa nie można się zrzec. Stawianie równości pomiędzy pojęciem uchodźcy, a imigrantem to wyraz nieuctwa. Konstytucja RP przewiduje nadanie prawa uchodźcy cudzoziemcowi, który: "poszukuje ochrony przed prześladowaniem". Naturalnie imigrantów zarobkowych to nie dotyczy.
@glosnik @terion: moralność człowieka, który np. alternatywnie wymienia uchodźce i imigranta dla wspólnej, tj. ich "przyjmowania", nie posiada wyższej moralności od obywatela, dla którego bezpieczeństwo narodu jest wartością nadrzędną. Naród bowiem jest suwerenem, który ma prawo wymagać od swojego państwa, aby nie "przyjmowało" tych, którzy nie spełniają warunków dla uzyskania statusu uchodźcy. Bez znaczenia pozostaje czy jednego dnia granicę chce przekroczyć tysiąc osób czy miliard, w sytuacji w której określenie ich
A dalej: