Szwagier się mnie pyta czy wypiję z nim piwo jutro... Jak ja nie lubię tak się umawiać: "tak jutro o piętnastej trzydzieści wypijemy piwo"... . Normalnie już mi ono nie smakuje... Nie mógł by tak z zaskoczenia: - "co robisz" - a "coś tam" - no to wpadnij - no to wpadne
easy... a nie tak się umawiać, planować, od razu mam w głowie myśl że to obowiązek a nie przyjemność...