Dzisiaj zajechałem z żoną do teściów. Wiadomo święto zmarłych jednego roku u mnie, drugiego u niej. Za daleko aby odwiedzić "moje" i "jej" groby. Na miejscu wyładowuję rzeczy z samochodu i w pewnym momencie widzę za mną parę postaci. Że było ciemno nie załapałem odrazu ocb.
Przyglądam się i widzę jakieś maski chuju muju dzikie węże. No to skapowałem już. Najstarszy do mnie:
Białystok około godziny dziewiątej rano. Jadę jak zwykle do Urzędu Pracy z lekkim zapasem czasu. Kolejki to nie moje środowisko naturalne. Mój prawie pełnoletni pojazd mknie przez miasto płynnie i starannie. Bez gwałtownych akcji aby spalanie gazu nie zeżarło mi kuronia. Wtem natrafiam na delikatny korek przed skrzyżowaniem poprzedzającym tory. Zielone, dojeżdżam do torów. Jakieś 50 m za nimi kolejne skrzyżowanie i przejście dla pieszych.
#sejm