Ja tam się za specjalnie nie dziwię Jayowi i Elizie nerwów. Nie byli moimi ulubieńcami (w sumie nikt nie był), ale tłumaczenie Laury i Grzegorza, że brali pod uwagę relacje, czy cokolwiek mnie też by wkurzyło. Wszyscy doskonale wiedzieli, że gdyby Jay i Eliza doszli do finału to by wygrali, bo w sumie jaką mieliby konkurencję - byli jedyną prawdziwą parą tam. Podejrzewam, że woleli usłyszeć wprost, że wylatują bo są konkurencją,
koko279