Rosjanin trener bokserski przeniósł się z Moskwy do Warszawy. Opowiada o tym, że woli żyć w Polsce, bo według niego Moskwa stała się Moskwabadem i on moskiewski Rosjanin nie czuł się tam gospodarzem. Nie mógł też wyrażać tam głośno swoich poglądów nie narażając się władzy. Oraz jako trener bokserski nie chciał trenować "Azjatów", którzy jak przypuszczał potem mogą napaść na zwykłych obywateli. Powiedział, że on jest Słowianinem i chce trenować Słowian. (
Moskwa dla dawnego ZSRR jest jak Londyn czy Paryż w Europie Zachodniej. Ściągają tam wszyscy za lepszym życiem i lepszymi pensjami. W Moskwie można zarobić 2-3 razy więcej na danym stanowisku (nawet takim niskim jak praca w sklepie) niż w średniej wielkości miastach typu Smoleńsk. I rzeczywiście spacerując po Moskwie oglądamy sporo niesłowiańskich twarzy.
I rzeczywiście spacerując po Moskwie oglądamy sporo niesłowiańskich twarzy.