mam tu konto od 3 lat, ale chciałbym pozostać anonimowy. Mam 29 lat, w wieku ok 24 lat zachorowałem na własne życzenie na "depresję z zaburzeniami lękowymi", długo nie zdając sobie z tego sprawy. Rok roku temu odstawiłem leki i chyba wygrałem z tym gównem. Jeśli mógłbym komuś pomóc, to zapraszam do zadawania pytań.
@giorgioborgio: Początkowo zacząłem nadużywać alkoholu, zwalając to na to, że to normalne, że po nauce jestem zestresowany i źle się czuję. Alkohol pomagał. Potem budząc się o 9 nie byłem w stanie wyjść do kibla się wysikać do 12 (ok 14-15 wszystko ustępowało i czułem się normalnie). Potem już zacząłem mówić dziewczynie, że chyba powinienem odwiedzić psychiatrę. Następnie mnie rzuciła, świat mi się zawalił i zacząłem odwalać naprawdę dzikie rzeczy, o
@rato: 1) żałosna próba samobójcza (nie, nie chciałem tego zrobić), pogotowie, policja; 2) bieganie po osiedlu z łopatą, płaczem i krzykiem, że wszystkich pozabijam (obyło się bez policji), 3) bieganie po osiedlu i zaczepianie sebixów (skończyło się na szczęście 2 szybkimi na moją mordę), 4) palenie w nocy w pokoju w puszce po chałwie pamiątek po byłej i wycie na cały dom, mając rodziców w pokoju obok, 5) doprowadzenie matki do
@rato: Zdaniem psychiatry była. W tych wszystkich odpałach jest dużo mojej winy, bo tak naprawdę pomagał mi wtedy alkohol. A mieszając go z fluo, tworzył totalnie popieprzoną mieszankę.
Po kilku miesiącach zmieniono mi lek na sertalinę, po której czułem się na tyle dobrze i normalnie, że alko nie był mi już potrzebny.
mam tu konto od 3 lat, ale chciałbym pozostać anonimowy. Mam 29 lat, w wieku ok 24 lat zachorowałem na własne życzenie na "depresję z zaburzeniami lękowymi", długo nie zdając sobie z tego sprawy. Rok roku temu odstawiłem leki i chyba wygrałem z tym gównem. Jeśli mógłbym komuś pomóc, to zapraszam do zadawania pytań.
#ama #depresja #psychiatria
1) żałosna próba samobójcza (nie, nie chciałem tego zrobić), pogotowie, policja;
2) bieganie po osiedlu z łopatą, płaczem i krzykiem, że wszystkich pozabijam (obyło się bez policji),
3) bieganie po osiedlu i zaczepianie sebixów (skończyło się na szczęście 2 szybkimi na moją mordę),
4) palenie w nocy w pokoju w puszce po chałwie pamiątek po byłej i wycie na cały dom, mając rodziców w pokoju obok,
5) doprowadzenie matki do
Po kilku miesiącach zmieniono mi lek na sertalinę, po której czułem się na tyle dobrze i normalnie, że alko nie był mi już potrzebny.