Kurła jaki ja jestem zawsze roz*ebany psychicznie po każdej większej rozmowie po angielsku z klientem xD Jak widzę więcej niż 6 osób i to jeszcze na kamerkach to mnie skręca. Wystarczy mi jedna pomyłka, jakieś przejęzyczenie i od razu po spotkaniu musze wybić parę browarów na uspokojenie xD
Ale i tak jestem zadowolony, bo jakiś progres jest. Zawsze unikałem takich projektów, starałem się siedzieć tylko w polskich zespołach ale wiedziałem, że to
Mam podobnie, ale z tym wyjątkiem, że przed telko jest "jazda na desce" a po łapie mnie sen. Po ochłonięciu wypisuje sobie typowe zwroty/ formułki/ utarte schematy słów, które po przećwiczeniu podnoszą moją pewność siebie. Każde spotkanie daje coś nowego, ale bro unikam. Już i tak za dużo łoje, a przez to ciężej jest się skupić