Wita mnie ciepło choć sucho...w pokoju panuje półmrok, widzę jej twarz, grymas zamienia się w zaczepliwy uśmieszek. Boom... rozerwałem jej koszulę...Boom!...oberwałem...chciała tego czułem.
To była wojna, płomienie w naszych oczach oświetliły sypialnię, Zaczęła ostrzegać że okna nie są zasłonięte, nie obchodziło mnie to. Dzikość przemieniła Ciepło w mokrą jaskinie, Boom! okazała się uśpionym gejzerem. cała ta złość na mnie wylała się. Oddech zsynchronizował się. Leżymy po walce...Jest cicho, Obie strony...wygrały