słyszałam kiedyś o takiej pracbazie polegającej na podnoszeniu przewróconych na plecy pingwinów.
miało to polegać na tym, że całe dnie spędza się w jakiejś chatce w jakimś arktycznym rezerwacie i tylko raz na jakiś czas, zgodnie z wywieszonym rozkładem lotów, wychodzi się z niej na koczowiska pingwinów, które zapatrują się w przelatujące nad nimi nisko maszyny i wywracają jak wańki-wstańki, same nie mogąc się podnieść.
i choć wiem, że to nieprawda, czasami z------a c------m
miało to polegać na tym, że całe dnie spędza się w jakiejś chatce w jakimś arktycznym rezerwacie i tylko raz na jakiś czas, zgodnie z wywieszonym rozkładem lotów, wychodzi się z niej na koczowiska pingwinów, które zapatrują się w przelatujące nad nimi nisko maszyny i wywracają jak wańki-wstańki, same nie mogąc się podnieść.
i choć wiem, że to nieprawda, czasami z------a c------m


źródło: comment_CidrFq5l3r7luh3OTqrADmF1Gq986itm.jpg
Pobierz