Powoli kończę studia, właśnie dzisiaj wyprowadziłem się z akademika i tak smutno mi się zrobiło. Pożegnałem się ze współlokatorami, bo pewnie już nigdy więcej się nie zobaczymy i tak sobie uświadomiłem, że już nie mam właściwie nikogo poza rodzicami. Myśląc o tym podczas pakowania swoich rzeczy popłakałem się. Ehhhh... Stary chłop, a popłakał się jak mała dziewczynka. Śmiechu warte. Współlokatorzy byli jedynymi ludźmi, do których mogłem się odezwać, a teraz jestem zupełnie
Hejo. Twój wpis wywołał u mnie niemal fleszbaki z Wietnamu. To tak, jakbym czytała siebie sprzed 5 lat. Bez względu na to, jakie masz myśli, musisz uświadomić sobie, że może być lepiej. Ja nadal walczę z depresją, ale jest już dużo lepiej i nie mam takich myśli jak Ty. Na podstawie moich doświadczeń mogę poradzić Ci kilka rzeczy, ale dwie na początek: 1. Zapisz się do psychiatry na NFZ. Jestem przekonana, że
@FadeAway: Przepraszam, doczytałam, że już nie studiujesz - zmylił mnie ten początek "powoli kończę studia". Ale masz pracę, tak? Zawsze jest szansa poznać kolegów. Większość moich jest z czasów po studiach, które "przewegetowałam". Poznałam ich w grupie wsparcia, a później, gdy już czułam się na siłach robić coś innego niż leżenie w łóżku - na festiwalach muzycznych :)
Pożegnałem się ze współlokatorami, bo pewnie już nigdy więcej się nie zobaczymy i tak sobie uświadomiłem, że już nie mam właściwie nikogo poza rodzicami.
Myśląc o tym podczas pakowania swoich rzeczy popłakałem się.
Ehhhh... Stary chłop, a popłakał się jak mała dziewczynka. Śmiechu warte.
Współlokatorzy byli jedynymi ludźmi, do których mogłem się odezwać, a teraz jestem zupełnie
Ja nadal walczę z depresją, ale jest już dużo lepiej i nie mam takich myśli jak Ty. Na podstawie moich doświadczeń mogę poradzić Ci kilka rzeczy, ale dwie na początek:
1. Zapisz się do psychiatry na NFZ. Jestem przekonana, że
Zawsze jest szansa poznać kolegów. Większość moich jest z czasów po studiach, które "przewegetowałam". Poznałam ich w grupie wsparcia, a później, gdy już czułam się na siłach robić coś innego niż leżenie w łóżku - na festiwalach muzycznych :)