#pastyosebastianku
Zbliżało się zakończenie gimnazjum – była to trzecia klasa, niedługo przed egzaminami. W szkole dosłownie nikt nie myślał już o nauce – liczyło się tylko wczesnoletnie słońce i zielona trawa za oknami.
Kamil i Patryk, najlepsi kumple, wpadli więc na pomysł zorganizowania małych wagarów. Wybrali miejsce (zalew, względnie niedaleko od miejsca naszego zamieszkania), zamiast książek spakowali kąpielówki i materace i wyszli z domów.
Chodząc do szkoły, zawsze spotykaliśmy się z jednym miejscu
Zbliżało się zakończenie gimnazjum – była to trzecia klasa, niedługo przed egzaminami. W szkole dosłownie nikt nie myślał już o nauce – liczyło się tylko wczesnoletnie słońce i zielona trawa za oknami.
Kamil i Patryk, najlepsi kumple, wpadli więc na pomysł zorganizowania małych wagarów. Wybrali miejsce (zalew, względnie niedaleko od miejsca naszego zamieszkania), zamiast książek spakowali kąpielówki i materace i wyszli z domów.
Chodząc do szkoły, zawsze spotykaliśmy się z jednym miejscu



Było to jedno z tych nudnych popołudni, kiedy to nie mieliśmy do roboty dosłownie niczego. Siedzieliśmy na schodkach obok bloku Spermy, prowadzących na mały parking, skąd właśnie szła ku nam jedna z jego sąsiadek - rówieśniczka Emila, Kasia.
- Cześć, chłopaki.
Przywitaliśmy się wszyscy. Byłem tam ja, Młody, S----a, Algier i Emil.
- Co słychać? - Zapytała Kasia. Z jakiegoś powodu, niektóre z obecnych osób, miały o tej dziewczynie negatywne zdanie - w