Jak ja uwielbiam, jak ktoś mnie wzywa do jakiejś awarii, zanim sam spróbuje ją naprawić...

Wczoraj podczas wieczornej produkcji nagle przestał działać jeden falownik, sterujący silnikiem do wymieniania czterotonowych stacji ustawiających geometrię przyszłego samochodu. Wbrew pozorom nieduży silnik, bo te stacje pomimo swojej wagi, łatwo jest przesunąć bo mają twarde koła, które toczą się po stalowych powierzchniach. Niestety pierwsze rozeznanie nie dało dobrych wieści - albo falownik, albo enkoder (urządzenie odczytujące aktualną
Świeża, nieco zabawna sytuacja ;).
Na mojej linii produkcyjnej zgrzewamy całą karoserię do kupy, ale podłoga i boki przychodzą z oddzielnych linii. Boki przychodzą z dwóch linii obok naszej za pomocą podwieszanych transporterów, umieszczonych jakieś 6-7 metrów nad ziemią. Te transportery to coś jakby pas transmisyjny, tylko że element jest podwieszony pod nim na specjalnej paletce, która po zdjęciu elementu przez robota wraca górą na linię boku. No i właśnie coś poszło
Wołam @wonsz_smieszek, bo chciałeś poczytać coś ciekawego ode mnie z pracy ;). Niech będzie, że zaczynam tag #kaczaelektryka i będę tu wrzucać jakieś interesujące, albo zabawne sytuacje z mojej pracy jako elektryka przemysłowego na budowach linii motoryzacyjnych. Nowe, albo stare, jeśli mi się coś przypomni ;). Zacznę od świeżynki z dzisiaj.

Ostatnio opisałem tutaj jak to spadający gripper prawie zabił mnie i kumpla. Wtedy tylko sprawdziliśmy czy wszystko jest ok, wymieniliśmy
@ruski_88: przy wprowadzaniu nowego grippera do programu robot powiedział, że nie widzi nowego modułu, ale podczas pracy w automacie kompletnie nic nie sygnalizował o braku modułów na starych gripperach. Piny na wtyczce są wszędzie identycznie, to była pierwsza rzecz którą sprawdziłem, a problem był w nowym tool change'u na robocie (źle podpięty jeden przewód na jednym zugu wyprowadzającym zasilanie do grippera). Poza tym z ciekawości, zanim naprawiłem to zasilanie, podpięliśmy jeszcze